niedziela, 7 grudnia 2014

Haul Mikołajkowy + Maseczka z kurkumy ^^

Hej kochani! :* Dzisiaj bardzo krótki post, chciałam się Wam pochwalić, co dobrego przyniósł mi Mikołaj ;)



Nie jest tego dużo, ale wszystko jest jak najbardziej trafione! :) Mamy tu po pierwsze jedzonko! <3 Dalej jest Mikołaj, który "śpiewa" motyw z Benny Hill'a, ruszając przy tym wąsami :D 





Kolejnym prezentem jest książka H. Murakamiego O czym mówie, kiedy mówie o bieganiu. Bardzo się z niej ucieszyłam :) Mikołaj zadbał też o moją edukację artystyczną, dlatego kolejnym z prezentów jest cały komplet ołówków razem z tak pożądanym przeze mnie ołówkiem F :)

No i część kosmetyczno pielęgnacyjna! Tu mamy szczotkę z włosia dzika, którą od dawna chciałam i olejek Alterra Brzoza i Pomarańcza. :) Docelowo mam w planie użyć go do olejowania włosów, ale pachnie tak obłędnie, że chyba zacznę smarować się nim cała! :)


Dodatkowo bardzo miły Mikołaj w białym kitlu przyniósł mi w prezencie receptę na leki przeciwko zapaleniu zatok :C 

No i to by było na tyle. :) Całą resztę już zjadłam :D

A Wy co dostaliście od Mikołaja? :)



Teraz czas na drugą część wpisu, czyli moje doświadczenia z maseczką z kurkumy :)
Przeczytałam o niej pierwszy raz na blogu Azjatyckiego Cukru (link do posta -> KLIK)

Zmieszałam kurkumę z maślanką i nakładałam na twarz na okoła 20 minut ;)

Maseczka z kurkumy i olej na włosach, czyli pełne domowe SPA :D

Co do efektów, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona :) Moja cera faktycznie nieco się poprawiła, jednak mimo systematyczności (nakładałam maskę co drugi dzień), moja kuracja nie trwała tak długo jak powinna. Dlatego właśnie efekty nie były piorunujące ale po około 2 tygodniach stosowania zaczęły być widoczne :)
Przy dłuższym stosowaniu na pewno zdziałałaby cuda!
Wróciłabym do jej stosowania, ale przeprowadziłam się i za krótko jeszcze mieszkam ze współlokatorami, żeby móc ich tak bezczelnie straszyć swoim wyglądem, i to jeszcze co drugi dzień :D Wystarczy, że kiedy co 3 dni emulguję olej na włosach i chodzę po kuchni ociekająca maską,współlokator pyta mnie "znowu włosy farbujesz?" :D

Jedyną wadą (zresztą Cukier o niej pisze) jest to, że maseczka barwi. Myślałam, że tylko trochę i na krótko, jednak nie zmyta szybko z umywalki pozostaje w niej na baaaaardzo długi czas. Z twarzy znika rano, ale po zmyciu jej jeszcze przez kilka godzin wyglądam jak chińczyk :P

Stosowałyście ją? Jakie wrażenia? :)

Na koniec chciałabym się troszkę wytłumaczyć, ponieważ powinnam dzisiaj wrzucić makijaż na kolejny tydzień zmagań u Zakochanej w Kolorkach, ale z racji tego że moje zapalenie zatok rzuciło się także na prawe oko (lekarze nadal nie wiedzą dlaczego...), nie powinnam kłaść na nie więcej niż muszę, więc przynajmniej do końca tygodnia wszelkie makijażowe szaleństwa sobie odpuszczę. 

I na dzisiaj wystarczy ;) Trzymajcie się ciepło, do następnego razu ;*


P.S. Przypominam o rozdaniu!


12 komentarzy:

  1. Ale ciekawa maseczka :D Mikołaj super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi się podoba ta maseczka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie domowe spa lubię oj lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze słyszę o masce z kurkumy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie słyszałam wcześniej o tej maseczce, ale chętnie wypróbowałabym :) mikołajki udane jak widać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW! Nigdy wcześniej nie słyszałam o masce z kurkumy! Ha ha ha ja również straszę swoich domowników i to często! :-D Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  7. ja ją też czasem robię, ale ta żółta skóra mnie strasznie wkurza:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę wypróbować tę maseczkę z kurkumy, lubię takie domowe sposoby na dbanie o urodę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. super blog
    pozdrawiam i zapraszam do mnie na konkurs

    OdpowiedzUsuń
  10. Nice post!!
    would you like to follow each other? let me know...I always follow back.
    Besos, desde España, Marcela♥

    OdpowiedzUsuń

Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)