piątek, 6 lutego 2015

Opowieść o dupce wołowej i jego wołowej koleżance

Witajcie kochani! Długo mnie nie było ze względu na egzaminy, ale na szczęście już jestem po sesji, indeks wypełniony po brzegi i mogę wrócić do tego co sprawia mi frajdę! I przede wszystkim mogę się wyspać! :D

Dzisiaj post niekosmetyczny i niemodowy, takie pojawiać się zaczną niedługo :) A dzisiaj recenzja książki, którą wszyscy chwalą i która nijak nie przypadła mi do gustu. Jestem generalnie osobą przekorną i zazwyczaj podoba mi się to, co innym nie i na odwrót, dlatego tak ciężko znaleźć mi bratnią duszę pod względem zainteresowań ;)

Mowa o Poradniku pozytywnego myślenia.


Książka zachęca opisem, acz odrzuca okładką, przynajmniej tą filmową. Powiem więcej za chwilę, kiedy opiszę film :)

"Ztyłuksiążka" mówi nam:

Poznajcie Pata. Pat ma pewną teorię – jego życie to film, który zakończy się happy endem, czyli powrotem jego byłej żony. Pat musi tylko spełnić kilka warunków: robić codziennie setki brzuszków, czytać więcej książek, biegać ubrany w worek na śmieci, żeby zgubić ostatnie zbędne kilogramy, ćwiczyć bycie miłym i dwa razy dziennie łykać kolorowe pastylki. (Fakt, że Pat spędził kilka lat w zakładzie dla psychicznie chorych nie jest chyba wielkim zaskoczeniem). Niestety nic nie układa się tak, jak powinno. Nikt nie chce rozmawiać z nim o Nikki, jego ukochane Orły przegrywają kolejne mecze, a ojciec twierdzi, że Pat przyniósł pecha drużynie. Na domiar złego za Patem łazi piękna, choć równie stuknięta jak on Tiffany, prześladuje go Kenny G, a nowy terapeuta sugeruje zdradę jako formę terapii! Pat nie przestaje jednak myśleć pozytywnie. Czy to wystarczy, by osiągnął swój cel?

Na podstawie powieści powstał scenariusz do filmu pod tym samym tytułem. Główne role zagrali Bradley Cooper (Pat) oraz Jennifer Lawrence (Tiffany). Partnerują im Robert De Niro (ojciec Pata) i Jacki Weaver (matka głównego bohatera). Wszyscy otrzymali za te role nominacje do Oscara, a sam film zebrał ich aż 8. Jennifer Lawrence została uhonorowana Złotym Globem i Oscarem.

Praktyka wygląda tak, że teoria Pata o życiu jako filmie pojawia się kilka razy i jest tak mało istotna, że aż niewarta "ztyłuksiążki". Nie jestem w stanie chyba powiedzieć o tej książce nic pozytywnego. Bohater twierdzi, że myśli pozytywnie, a to doprowadza go do coraz większej zguby.
No i pojawia się Tiffany, która według "ztyłuksiążki" łazi za Patem, a prawda jest nieco inna, bo oni są wiecznie popychani w swoją stronę, co denerwuje mnie jeszcze bardziej. 

Pat jest dupą wołową. Nie potrafi poradzić sobie z otaczającą go rzeczywistością, co drugą stronę płacze (na pozostałych płacze Tiffany), ojciec go nienawidzi, a wszyscy udają, że nigdy w psychiatryku nie był. Rozumiem dramat choroby psychicznej, ale to nie temat dla mnie. 

Gdybym miała nakreślić fabułę książki, brzmiałaby tak: mecz-Tiffany-mecz-ojciec-terapia-mecz-terapia-mecz-Tiffany-ojciec-Tiffany-mecz-terapia.
Dramat...

Fakt, że Tiffany jest jeszcze bardziej nienormalna niż Pat przelewa czarę goryczy i już sama nie wiem, kogo bardziej nie lubię. Zachowuje się jak typowa kobieta, która sama nie wie, czego chce (prześpij się ze mną... nie chcę, żebyś mnie przeleciał), grozi nieodzywaniem, jeśli Pat pójdzie na mecz, no dramat.

Dodatkowy wątek Nikki, byłej żony Pata, w którym sama do końca nie wiem, o co chodzi, bo jest poplątany jak Moda na sukces

Zakończenie nie powala, jest przewidywalne, aczkolwiek idiotycznie rozegrane. 


Postanowiłam na pocieszenie obejrzeć film w nadziei, że będzie lepszy (w końcu miał nominacje do oskara...) i byłam zła jeszcze bardziej, niż kiedy czytałam...
Zmienione nazwiska, zmienione fakty, które nie mają kompletnie żadnego wytłumaczenia.  Dodatkowo z jednej strony wyskakuje mi Jennifer Lawrence, która wg mnie jest po prostu brzydka i Bradley Cooper, który zepsuł sobie moją opinię filmem Kac Vegas, za którym nie przepadam, bo oczywiście wszyscy go lubią (klasyg :D). 

Co mogę powiedzieć w ramach podsumowania? Jedno wielkie NOPE. Jest tylko jedna książka, która była o wiele gorsza od Poradnika, jest to Dzika droga, która niestety doczekała się też ekranizacji (nie idźcie na to do kina, szkoda kasy, serio.) Nawet nie ma sensu opisywać ani recenzować, po prostu kilkaset stron opisywania odcisków, pękających pęcherzy, odchodzących paznokci, zdartej do mięsa skóry i przygodnego seksu. Ot, cała fabuła. Ale dzisiaj nie o tym. Jeśli chodzi o poradnik, jeśli komuś się spodobał to oczywiście nic do tego nie mam, mi osobiście wybitnie nie przypadł do gustu.

A Wy co myślicie o tej książce? :)

Pozdrawiam Was serdecznie, widzimy się niebawem! :)



15 komentarzy:

  1. nie czytałam, ale mimo że jesteś na nie to i tak z ciekawości dorwałabym ją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym ją poczytała :) Niech tylko wpadnie w moje ręce !

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, że już wszystko zdałaś :)
    Nie czytałam tej książki, a chętnie bym po nią sięgnęła!
    - HELLO-WONDERFUL - klik

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje zdania sesji :) U nas się jeszcze ciągnie jak zawsze ^^
    A co do książki to brzmi lamersko, wygląda lamersko i pewnie przeszłabym obok niej w księgarni, nawet jej nie zauważając. No ale może to kwestia gustu, bo to z pewnością nie jest mój typ literatury :) Fajnie, że wzięłaś się za recenzję. Mam nadzieję, że będzie więcej takich wpisów :) Pozdrawiam, Tsu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje :D
    Ja też już po egzaminach. Nie wiem jakim cudem wszystko załatwiłam :D No to co teraz mamy ferie :D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję:) książki nie czytałam, ale widziałam film - całkiem przyjemny, chociaz nominacja do Oscara to przesada moim zdaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlaczego ten poradnik mnie ominął?!?!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię tego typu historii.

    OdpowiedzUsuń
  9. Raczej nie dla mnie, ogólnie lubię zupełnie inny typ literatury:)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie widziałam ani filmu ani nie czytałam książki :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale masz fajnie, że studiujesz :) Też bym jeszcze trochę postudiowała, ale moje studia skończyły się 2 lata temu :) I gratuluję owocnej sesji :) Nigdy nie czytałam tej książki :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. czytałbym szczególnie, że mam teraz wolnego sporo :D

    OdpowiedzUsuń

Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)