sobota, 14 lutego 2015

Pisiont groszy Greja, czyli jak straciłam 20 zł

Hej kochani :) Ale ja ostatnio jeżdżę po tych książkach i filmach! Może po prostu źle trafiam, ale w sumie nie żałuję niczego ;)

Ale najpierw ważna sprawa. Jest mi przykro, jeśli piszę posta, w którym mieszam książkę z błotem, a zdecydowana większość komentarzy brzmiała "fajnie się zapowiada", "muszę przeczytać koniecznie", bo to wskazuje niestety na brak przeczytania posta. Nikt Wam nie każe czytać moich postów, nikt nie każe ich komentować, jeśli Was to nie kręci, idźcie dalej, jest na pewno dużo ciekawszych blogów z samymi zdjęciami, pod którymi wystarczy napisać "ślicznie". Oczywiście możecie mieć własne zdanie, ale wystarczy napisać "według mnie..." i tyle, wtedy wiem, że cośtam przeczytaliście :)

Wczoraj wybrałam się z przyjaciółką do Rzeszowa na włajaż po sklepach (mogliście o tym przeczytać na facebooku) oraz do kina :) Widziałyśmy film "50 twarzy Greya" i powiem szczerze, że ostatni raz tak źle się czułam w kinie na filmie "Bella i Sebastian", który jednym słowem był o niczym. Grey nie jest o niczym, ale koniec końców nie podobał mi się. Książki nie czytałam, ale nie żałuję tego.


Zacznijmy od początku. Film zaczyna się jak każda komedia romantyczna - skromna dziewczyna przychodzi przeprowadzić wywiad z przystojnym miliarderem. No właśnie. Anastasia nie jest skromna, ale zupełnie nijaka i niewidoczna, a Christian wygląda jak Hobbit. Serio. Sam aktor, kiedy pokazuje się z brodą jest spoko, ale w filmie jest to Hobbit Pedofil. On nie patrzy na Anę z pożądaniem, w ogóle. Ona na niego też nie. Przyjaciółka stwierdziła, że patrzą na siebie, jakby mieli coś na twarzach. Zero uczuć, zero emocji. Przykro mi, dobór aktorów fatalny. Gra aktorska fatalna. Oni fatalni. Chociaż Dakota Johnson wypadła o niebo lepiej on Pana Hobbita.

Chyba po prostu książkowy Grey postawił poprzeczkę bardzo wysoko, inaczej widziałam jego postać.

Aż szkoda, że nie mam porównania z książką.

Jeśli chodzi o to, czym wszystkie czternastolatki najbardziej się jarały, czyli sceny erotyczne... nope, nope, nope. Ja wiem, że ten film jest właśnie o tym i nie dało się tego pominąć, ale... latanie samolotem w przerwach między seksem, a seksem? Serio? 

Krytycy twierdzą, że film jest o wiele bardziej subtelny niż książka. Serio? To było subtelne? W takim razie nie chcę chyba jednak widzieć książki.

Poza tym film był znośny i patrząc na zwiastun nawet mi się podoba. Gdyby wyciąć z niego wszystkie sceny erotyczne albo poprowadzić je jakoś inaczej, byłby dość dobry melodramat.

Tak, ja wiem, że się nie da. To Grey, tak.

Sceny seksu - agresywne, brutalne, wulgarne i gdyby Dakota tak dobrze nie udawała rozkoszy, chyba bym się popłakała z bólu. Jeśli mam być zupełnie szczera, przez cały seans bolała mnie dupa. I włosy. W ogóle, moje ciało było jednym bólem. Takie atrakcje chyba nie są dla mnie.

Film kończy się w beznadziejny sposób, ale też w taki, że mam ochotę dowiedzieć się co dalej i, wiedząc, że w kolejnych częściach tego szowinistycznego seksu jest mniej, może nawet je obejrzę. 

Jeśli chodzi o moje ogólne odczucia, czułam się dobrze tylko na scenie w windzie - była dość klasyczna, stanowcza, ale nie brutalna i nawet dość zabawna. Przez resztę czasu czułam po prostu niepokój. I czuję go za każdym razem, jak myślę o tym filmie. Gdybym spotkała na swojej drodze kogoś takiego, jak Grey, kogoś, kto traktuje kobietę jak przedmiot, związek jako kontrakt, a jedyną przyjemność sprawia mu zawieszenie kobiety pod sufitem i okładanie pasem, kto dodatkowo wygląda jak Elijah Wood w garniaku,  uciekłabym z prędkością światła.


Światła.

Najlepsze w całym filmie były soundtracki. Każdy z nich jest genialny, uwielbiam nową wersję Crazy in love, uwielbiam nawet Ellie Goulding, choć dalej uważam, że jest brzydka :D

Sountracki zasługują na specjalne wyróżnienie. 

Raczej tego filmu nie obejrzę ponownie, chyba że będę go przewijać, bo tak jak wspomniałam, gdyby wyjąć z niego ten redtubowy seks (za który trzeba płacić i taka jest różnica), byłaby to nawet dość zabawna komedia romantyczna.

Na pocieszenie kupiłam sobie korektor pod oczy z Golden Rose (żeby zakryć moje przerażenie) i kredkę z Rimmela Lasting Finish Colour Rush w kolorze intensywnej czerwieni :)

Generalnie film oceniam na 2/5.  2 za soundtracki. 

No i tyle :) Wiem, że jest tego dużo, ale filmu, w dodatku tak złego filmu nie da się opisać dwoma słowami. 

Widzieliście? Co sądzicie? :)

Buziaki! :)




30 komentarzy:

  1. może jakbyś przeczytała książkę to inaczej podchodziłabyś do filmu... ja nie sądzę żeby film okazał się dla mnie hitem, ale z pewnością pójdę na film z samej ciekawości co i jak i ile ma się do książki. Co do pierwszej części posta to może takie komentarze pojawiają się dlatego, że ktoś ma inny gust i co Tobie się nie podoba innym może przypaść do gustu, albo z ciekawości chce przeczytać co jest takie słabe, więc taki wyrzut raczej nie był potrzeby, ale Twoje odczucie i masz do tego prawo. Myślę, że jeśli komuś nie chciałoby się czytać postów nawet nie wchodziłby na Twoją stronę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety blogosfera często działa tak, że ludzie zerkają tylko pobieżnie na zdjęcia. Wystarczy napisać "Mi się podobała" i wtedy wiem, że ktoś wyraża swoje zdanie, wtedy jest ok ;)

      Usuń
    2. racja, jednak odnośnie tej książki ja jej nie czytałam i mimo Twojej negatywnej recenzji jestem ciekawa jej i przeczytałabym, stąd moje wnioski, że niektórzy mogą mieć podobne zdanie. Jednak przykra prawda, że czasami zdarzają się pozytywne komentarze mimo, że np tak ja na moim blogu kosmetyk wywołał uczulenie, nic nie robił, bądź po prostu był do tyłka, a ludzie piszą super, że się sprawdza itp :) ale niestety na to nie ma recepty, trzeba to przełknąć :)

      Usuń
    3. Właśnie o coś takiego mi chodziło i może faktycznie ubrałam to w zbyt agresywne słowa. Ale czasem naprawdę wystarczy zmienić kształt zdania, żeby było dobrze :) Otóż to, trzeba przełknąć ;)

      Usuń
    4. i złości też czasem trzeba dać upust, więc wszystko dobrze rozumiem :)
      Miłego wieczoru :*

      Usuń
  2. Moja koleżanka zadzwoniła do mnie po seansie, aby mi powiedzieć czy warto iść - miała podobne zdanie do Twojego, chociaż... Ja uważam, że to co będzie (albo inaczej: ogólne nastawienie filmu) można było przewidzieć. Jak dla mnie kojarzy się to po prostu z bdsm, w prost dla jakiś podjaranych yaoistek. Pewnie, film ma sens i jest dość psychologiczny, ale wiele rzeczy jest w nim nie tak. Podobnie do Ciebie mam ból o aktorów, Gray wyglądam fatalnie według mnie i może pójdę na ten film, ale ogólnie już się nastawiłam, aby nie oczekiwać zbyt wiele. Nie rozumiem tego całego szału na to.
    Pozdrawiam, Anu z http://murasakiiroanu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. oczywiście wszystko zależy od osoby, niektórym się podoba, a innym nie. Szanuję twoją opinię, ale i tak z chęcią przeczytam książkę. Najwyżej także stwierdzę, że jest kiepska (jak piszesz o filmie) lub miło się zaskoczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. 3 przeczytane strony książki mi wystarczają ;-)) Wolę kryminały od pornosów dla zdesperowanych gospodyń domowych ;-) Co do nie czytania postów to znam to z doświadczenia- w całej notce jadę po jakimś produkcie, a ktoś pisze w komentarzu, że "brzmi to zachęcająco" ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsza recenzja jaką czytałam :D Dla mnie ten film brzmi jak żart, nie wiem czy widziałaś, ale zobacz sobie tę parodię - https://www.youtube.com/watch?v=gnGX4FuIK60&spfreload=10 polecam, jeszcze lepszy Grey niż w filmie :D Porównanie tego aktora do Hobbita wygrało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dobra rzecz :D No bo serio przypomina mi Hobbita :D

      Usuń
  6. A ja oglądałam też wczoraj i powiem Ci, że mi się podobał:D Co prawda nie mogłam znieść niewydepilowanej aktorki za każdym razem w tych samych majtach, jej głupiego chichotu i Grey był dla mnie mało atrakcyjny, ale ogólnie film był spoko i nie zasnęłam na nim:D. Czekam na kolejne części :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja książkę czytałam i chętnie zobaczę film, właśnie dla porównania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nie czytałam książki. Cóż, jedni ten film chwalą, a inni nie. Ale ja i tak wyrobię własną opinię, bo bilety już zarezerwowane na wtorek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietnie! Na pewno pójdę do kina!
    Oczywiście żartuje, to nawiązuje do tych nie czytających, tylko patrzacych na obrazki:)
    To teraz na poważnie! Przybijam Ci wirtualna pione, bo ja czytałam książkę i mam podobne odczucia. Niestety duża cześć moich znajomych pukała sie w czoło i mówiła: 'nie zrozumialas tej relacji' przeciez to piękna książka.
    Ciesze sie, ze ktoś ma podobne zdanie!
    P.s. A soundtrack na pewno przeslucham:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja czytałam książkę i jeśli sceny sexu są takie jak piszesz to cóż... dobrze :) Bo są odzwierciedleniem tego jak opisała to autorka książki.
    Nie każdemu musi się to podobać, jasne. Zapewne film skończył się tak jak pierwsza część książki. Osobiście uważam, że można przeczytać tą trylogię, jeśli się chce. Czyta się ją szybko, lekko i erotyczne wtrącenia wcale tak nie rażą.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam książkę jednym tchem, bo była bardzo wciągająca. Teraz, mimo coraz większej nagonki i negatywnych komentarzy, chcę obejrzeć film - dla porównania. Jeśli ekranizacja nie będzie odbiegała od pierwowzoru - nie poczuję się urażona.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie nie pociąga ani książka ani film :]

    OdpowiedzUsuń
  13. JA pisiont ryjków greja nie widzialem inei czytałem ... poczekam aż trochę mniej szumu będzie ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. I don't know if I will watch it in cinema..the movie shouldn't be that good.
    Poorly, the first book was quite good!

    I would be sooo happy if we will follow each other and stay in touch, honey! Follow4follow? :D
    xoxo Colli // tobeyoutiful

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę że zdania są podzielone na temat filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. haha, skąd ja to znam. mieszam kosmetyk z błotem, a tu komentarz "też muszę wypróbować" :D czytając 'hobbit pedofil' oplułam się ze śmiechu :D ja książki przeczytałam, bez zachwytu, ale do przełknięcia. Za to na film się nie wybieram, może obejrzę przez internet jak już nie będę miała co oglądać ;) i muzyka z filmu też mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam książki, filmu też nie oglądałam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Filmu jeszcze nie widziałam, czytałam książkę. Zwiastun zapowiada dośc ciekawy film, ale jak to bywa - zwiastuny zawsze, no może prawie zawsze, sa zachęcające (taka ich rola). "bolała mnie dupa" - uwielbiam Cię!:D Co do filmu , mimo, że go nie oglądałam już wiem, że będe patrzeć na niego okiem krytyka.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam całą serię tych książek, były całkiem spoko. Na film się nie wybieram, obejrzę kiedy pojawi się w internetach :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie byłam i nie czytałam,słyszałam też,że beznadzieja,więc nie żałuję:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi się film bardzo podobał :)
    Chociaż musze przyznać Ci rację - aktorzy są dobrani fatalnie :] Dokona mi się nie podoba wogole,a Grey'a wyobrażałam sobie inaczej :) ten filmowy ani trochę nie przypomina psychopatycznego boga sexu :D
    Ścieżka dźwiękowa genialna - Love me like you do leci u mnie od niedzieli w kółko, do znudzenia :-)
    Sceny sexu moim zdaniem nie były wulgarne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. powiedzialabym nawet,że w porównaniu do książki było ich niewiele :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  22. Mi się film bardzo podobał :)
    Chociaż musze przyznać Ci rację - aktorzy są dobrani fatalnie :] Dokona mi się nie podoba wogole,a Grey'a wyobrażałam sobie inaczej :) ten filmowy ani trochę nie przypomina psychopatycznego boga sexu :D
    Ścieżka dźwiękowa genialna - Love me like you do leci u mnie od niedzieli w kółko, do znudzenia :-)
    Sceny sexu moim zdaniem nie były wulgarne

    OdpowiedzUsuń

Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)