piątek, 17 kwietnia 2015

Czy będzie kiedyś jeszcze szybciej i wścieklej?

Hej robaczki! :) Co ja mam z tym kinem ostatnio, non stop gdzieś, kiedyś, na coś. Powinnam dostać jakąś kartę VIP czy coś :D Bez zbędnych wstępów zapraszam na moje odczucia dotyczącej najnowszej części Fast&Furious.

Co jest wyznacznikiem dobrego filmu? To, że zabiera całe miejsce w głowie przez kilka dni.



Siódma część kultowej już serii "Szybcy i wściekli" zawędrowała w końcu do polskich kin. Zamysł fabuły nieco różni się od poprzednich, bo na pierwszy plan wysuwa się tu zemsta, o czym można przeczytać w opisie na filmwebie i ulotkach kinowych :)

Tej prędkości, tej wściekłości nigdy dość! Dominic Toretto, Brian O'Conner, Letty Ortiz i inni szybcy i wściekli wracają na ekrany kin. Za każdym razem twórcy filmu starają się przebić efekty poprzedniej części, tak będzie i tym razem - zwłaszcza że motywem przewodnim filmu będzie zemsta. Tyle, że ta nie będzie słodka, a wyrafinowana, brutalna i skuteczna - Deckard Shaw planuje pomścić śmierć brata – Owena. W filmie po raz ostatni zobaczymy Paula Walkera.


No właśnie. Jest to ostatnia produkcja, w której oglądamy Paula Walkera. Genialnego Paula Walkera, który od pierwszej części zarażał humorem i dobrą energią. Jestem szczęśliwa, że film został zrealizowany pomimo jego śmierci, bo jest to pewnego rodzaju zwieńczenie. W którymś z wywiadów Vin Diesel powiedział, że Paul był osobą, która nigdy by nie powiedziała "gdyby coś się stało, nie róbcie filmu". Skończyli go dla niego. I to jest piękne.

Ale wróćmy do samego filmu :) Od samego początku uwagę przykuwają (oprócz absurdu fabuły) genialne soundtracki. Wybór muzyki to strzał w 10, tło idealnie oddaje wydarzenia odbywające się na pierwszym planie. Wśród bohaterów znajdują się ci sami aktorzy, którzy gnają po ulicach od kilkunastu lat, więc m.in Vin Diesel, Michelle Rodriguez, Jordana Brewster i oczywiście Walker.

Wspomniałam o absurdalnej fabule dlatego, że faktycznie od samego początku widać nadnaturalność scen. Do końca filmu wydaje mi się, że bohaterowie to hybrydy cyborga i Hulka, a jeden z nich jest wszystkowiedzący i wszystkowidzący. Ten ostatni element byłby nawet ciekawy, gdyby był w jakiś sposób wyjaśniony. Nie chcę za bardzo spoilerować, dlatego zdania, które klepię nie mają zbyt dużego sensu. :D


Była mowa o przebiciu efektów poprzednich części i w tej kwestii muszę powiedzieć, że twórcy przebili efekty...na wylot. Siódma część przestała być filmem akcji opowiadającym o wyścigach, prędkości i adrenalinie, a zaczęła być filmem science fiction z zemstą jakiegoś nadczłowieka, który nie potrafi umrzeć, przygnieciony przez samochód. I z Dieslem, który rzuca się w przepaść, ale to wciąż za mało by zginąć.

Spoiler, wiem :C

To jedyny zarzut, jaki mam do tego filmu - był za bardzo saifai. No, ale czego mamy się spodziewać po którejś z kolei części, kiedyś musiały skończyć się pomysły. 

Pozostała mi chyba tylko jedna kwestia - znów Walker. Wiadomo, że jego rolę dograli jego bracia. Mimo komputerowej obróbki z początku dość intensywnie było widać, że Walker to nie Walker. Później wszystko się rozmyło i nie byłam w stanie stwierdzić, który jest prawdziwy ;)
Zresztą, nie dało się tego zobaczyć.

Kolejny zarzut, jednak już nie tak duży - zbyt ciasny kadr. Bardzo często pojawiały się momenty, w których pojawiały się bijące się ze sobą twarze, a  kamera była jak przymocowana do bębna pralki. Włączonej. Nie wiem, czy miało to coś podkreślić, ale utrudniało odbiór. Bardzo często nie wiedziałam, co się dzieje, bo nie nadążałam. Działo się za dużo, za szybko (i za wściekle :D) w zbyt ciasnym kadrze. Wystarczyło naprawdę skręcić zoom i film byłby bardziej czytelny.

Komitywa jest Komitywa i zawsze ryczy na wszystkim, co widzi. Nie dało się więc nie zobaczyć Komitywy ryczącej jak bóbr na "Szybkich i wściekłych" (pozdrawiam patrzącą na to Anię, mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś xD). Każdy film ma pewien kulminacyjny moment, że robi się najgroźniej i nie wiadomo, co będzie, czy coś będzie i jak będzie. I to jest ten moment, kiedy zalewam się łzami. 
Dodatkowo zakończenie filmu jest przepiękne. P R Z E P I Ę K N E. Nie zamierzam niczego zdradzać, zapraszam do kin. Albo do komputerów. Gdziekolwiek. Ale zobaczcie to.

Co ogólnie myślę o filmie? Pomimo zbyt specjalnych efektów jest genialny. Zdecydowanie warto iść do kin, nie będzie to strata pieniędzy. Wiem, że siedem to za dużo, ale świadomość tego, że podtytuł brzmi "ostatnia jazda" trochę mnie martwi i smuci. Bo w sumie mogłaby powstać następna. Ale bez Walkera to już nie będzie to samo.

Film ma wady. Ale to Fast&Furious i chyba żadna nie ma zbyt dużego znaczenia. Oceniam go na 4/5. Zachęcam do kinowania, bo według mnie naprawdę warto :)

Widzieliście? Co myślicie? A może zamierzacie się wybrać? :)

Buziaki :*


Zdjęcia i opis pochodzą z portalu filmweb.pl



8 komentarzy:

  1. ja wiem o co chodzi w tym filmie ale w sumie hmm pierwsz,a cześć może zobaczyłam i nawet nie całą ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie zaczekam na wersję DVD, ale koniecznie obejrzę. I właśnie dlatego, że po raz ostatni będę miała okazję zobaczyć Paula Walkera. I też z ciekawości, co do zakończenia...Zachęciłaś mnie recenzją.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie oglądałam żadnej części tego filmu ;p

    HELLO-WONDERFUL - klik

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę wybrać się na ten film, bo uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie obejrzę jak pojawi się w internecie, ale do kina raczej się nie wybiorę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze że słowo spojler pogrubiłaś, nie przeczytałam wszystkiego ale bardzo chcę się wybrać do kina na ten film :)

    OdpowiedzUsuń

Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)