czwartek, 7 stycznia 2016

NIEKOSMETYCZNY HITY 2015


Cześć maluchy! :) Kosmetyczne hity mamy już za sobą, więc teraz czas na podsumowanie niekosmetycznych złodziei mojego serca! Zapraszam :)



ORGANIZACJA

Nie wiem, jak kiedyś żyłam bez kalendarza, teraz nie wyobrażam sobie nie zapisać najmniejszej drobnostki (nawet takiej jak kupienie worków do odkurzacza). Zapisuję sobie wizyty u fryzjera, u lekarzy, spotkania ze znajomymi (tak, o tym też zdarza mi się zapominać :D), jak też np. czas miesiączki, itd. Dzięki temu łatwiej mi ogarnąć poszczególny dzień czy tydzień, wiem mniej więcej, ile wszelkie wizyty i zakupy pochłoną mi pieniędzy w danym miesiącu i przede wszystkim jestem lepiej zorganizowana i więcej rzeczy udaje mi się zrealizować. Aktualnie korzystam z małego i ciasnego kalendarzyka kieszonkowego i czekam z niecierpliwością na Kalendarz Zorganizowanej Kobiety od Niebałaganki :)





MINIMALIZM

Jeszcze na początku 2015 roku byłam straszną bałaganiarą. Przeszkadzały mi leżące dookoła rzeczy, ale za nic nie chciało mi się wstać i poogarniać bajzel dookoła mnie. Dzisiaj sobie tego nie wyobrażam i jeśli mam jakiś bałagan to w miejscu, w którym aktualnie przebywam i z którego korzystam (np. biurko). Rzeczy staram się odkładać na swoje miejsce i przede wszystkim ograniczyłam ilość bibelotów i kolorów w pokoju. Własnego mieszkania póki co nie mam, ale już teraz wiem, w jakim klimacie będzie utrzymane. Nauczyłam się, że mniej znaczy więcej! :)






PORADNIKI

Od zawsze lubiłam czytać wszelkiego rodzaju poradniki w stylu Perfekcyjnej Pani Domu, etc., ale w 2015 odkryłam ich więcej. Chłonę je dosłownie jak gąbka. Przeglądnęłam dużo książek na temat stylu, mody i popularnych ostatnio francuskich lifestyle'i. :) Mam jeszcze ochotę na zakup "Slow Fashion" Asi Glogazy, ale obawiam się, że i tak nie dam rady zastosować się do jej rad. Wyrzucić spodnie, w których nie chodzę?! Przecież jeszcze mogą się przydać! Jak je wyrzucę to na pewno dzień później będą mi szalenie potrzebne! :P






KAKAO, CAPPUCCINO, MLEKO, KUBEK

W 2015 polubiłam się też z gorzką czekoladą, a co za tym idzie także z prawdziwym kakao. Również cappuccino cieszyło się dużą popularnością. Najwięcej rewolucji wprowadził u mnie jednak napój sojowy zwany przez wszystkich mlekiem. Nie jestem osobą z zupełną nietolerancją laktozy, ale mój organizm czasem źle reaguje na mleko. Postanowiłam więc coś zmienić i kupiłam ten oto napój (Biedronka, 5zł, a ma więcej soi niż to popularne z Alpro czy jakoś tak :D). Smak nie każdemu przypadnie do gustu, ale dla mnie jest wspaniały! Smakuje jak babciny ryż na mleku, który gotowała mi jak byłam mała :) Co prawda teraz trochę mi się "przepiło", więc póki co wróciłam do zwykłego mleka, ale tego na pewno nie odstawię! Muszę jeszcze spróbować innych smaków. :)
Wszelkie gorące napoje czekoladowe najlepiej pije się z wysokiego kubka i taki właśnie dostałam od przyjaciółki na Mikołajki :) Bardzo go lubię i dodatkowo stanowi fajną ozdobę mojej szafki :)




JĘZYKI OBCE

Skupiłam się też na nauce języków obcych, po pierwsze dlatego, że zawsze miałam talent do nich, a po drugie dlatego, że zawsze to odkładałam. Teraz kiedy jestem na studiach i za chwilę przestanę mieć darmową możliwość nauki, chciałabym zrobić jak najwięcej, żeby później mieć łatwiej (jestem samoukiem we wszystkim :)) Jak dotąd opanowałam w dość niezłym stopniu angielski i komunikatywnie niemiecki, japońskiego nauczyłam się na poprzednich studiach w stopniu podstawowym, teraz chcę je wszystkie wynieść na poziom zaawansowany, dodatkowo zabrać się za włoski, hiszpański i koreański. Trzymajcie kciuki! :)




NAJLEPSZY FILM ROKU 2015

W tym roku dość często chodziłam do kina. Mogłabym tu wcisnąć kilka pozycji, takich jak Kryptonim U.N.C.L.E, Legend czy Listy do M. 2, ale moje serce zdecydowanie skradła Blake Lively. Wiek Adaline jest najbardziej niezwykłym filmem jaki widziałam w tym roku a może i w poprzednich też. Genialny pomysł, świetne wykonanie, najwspanialsza Blake w roli głównej, muzyka, stroje, dokładny przegląd wszystkich epok, nie mogę się przyczepić w zasadzie do nieczego oprócz nieco przekoloryzowanego zakończenia. Anyway, film jest genialny i polecam go absolutnie wszystkim! :)



No i to by było na tyle w kwestii niekosmetycznych ulubieńców minionego roku. Jeszcze raz życzę Wam samych pogodnych chwil w nowym roku, a tymczasem uciekam do nauki, sesja nie da się przesunąć. ;))

Do zobaczenia robaki! :*






12 komentarzy:

  1. Zapisuję sobie Wiek Adeline jako punkt honoru żeby go obejrzeć, mam też 2 poradniki, które czytałaś i czekają w kolejce żebym się nimi zajęła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wiek adeline oglądałam. Piękny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny wpis, przeglądałam ten kalendarz, przykuł moją uwagę. Dla mnie tez organizacja jest bardzo ważna. ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam, że nie zostawiałam komentarzy ale czytałam Twoje posty regularnie :D świetnie Ci się powodzi widzę! Zainteresowały mnie te poradniki na Twojej półce więc może i ja sięgnę w wolnej chwili idąc Twoim śladem. Kalendarz jako organizer podstawą produktywności :D A jeśli chodzi o naukę języków to pamiętaj, że masz świetnych znajomych na japce, którzy z pewnością podzielą się z Tobą swoimi materiałami do nauki głównie japońskiego ale i na koreański, włoski i hiszpański się coś znajdzie :)).

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie również bardzo podobał się film wiek Adeline;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właściwie niczego nie znam, ale może poznam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też nie wiem jak kiedyś mogłam żyć bez kalendarza;p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze lubiłam Blake Lively, ale tego filmu jeszcze nie widziałam. :)

    OdpowiedzUsuń

Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)