piątek, 29 stycznia 2016

ULUBIEŃCY STYCZNIA


Cześć Kochani! Jak Wam mija popołudnie? :) Moje jest bardzo pracowite i na szybko klepię dla Was post. Dzisiaj zapraszam na przegląd moich styczniowych ulubieńców! :)


1. PALETKA SEPHORA WONDERFUL DREAMS

Paletkę tę dostałam na urodziny od przyjaciółki i od razu się w niej zakochałam. Ma wspaniałe, zimowe kolory, idealne brokaty i perły i można z niej stworzyć naprawdę dużo wariantów. Jednego z brązów używam nawet do brwi i w końcu nie czuję, że są za ciemne ;)
Cienie są niesamowicie napigmentowane. Brokaty nawet bez bazy robią efekt wow (trudniej uzyskać naturalny, ale to raczej zaleta niż wada) i trzymają się megadługo, maty wymagają użycia bazy, ale wówczas potrafią przetrwać na oku nawet 20 godzin!




2. SALLY HANSEN CUTICLE REMOVER

"Usuwacz" do skórek? :D Chyba tak to można tłumaczyć. Sprawdza się u mnie genialnie, zmiękcza skórki, ułatwia ich odsuwanie i czasem to wystarczy, nie muszę już ich wycinać. Producent zaleca trzymać produkt na skórze nie dłużej niż 15 albo 30 sekund, ale ja zdecydowanie robię to dłużej, dzięki temu skórki bardziej miękną, dodatkowo wcieram resztę dokładnie w paznokcie i skórki, a dopiero potem zmywam. Efekt fantastyczny! :)



3. MAKEUP REVOLUTION VIVID BAKED HIGHLIGHTER 

Używałam już wcześniej tego złotego, który miał być podobny do Mary Lou, a teraz moje serce skradł kolor Peach Lights. Jest różowawy i tak samo wygląda na twarzy, dzięki temu stapia się z różem i daje bardzo naturalny i subtelny efekt. Nie wyświecam się po nim jakbym się wysmarowała masłem. Używam go też w formie cienia do powiek i na tej płaszczyźnie jestem tak samo zadowolona, choć nie jest tak trwały na powiekach jak na kościach policzkowych.



4. CATRICE PALETA KOREKTORÓW

Kupiłam je z ciekawości i jak widzicie niektórym już widać dno. ;) Mają konsystencję masełka, dlatego są średnio wydajne, ale za tę cenę można sobie na nie pozwolić. Czerwonego używam pod oczy, aby ukryć cienie, zielonego na policzki, które mają skłonność do wiecznego wyglądania jak gorączka, tego w środku bardzo rzadko, czasem jako baza do bronzera, przedostatniego przez podkładem na większe niedoskonałości, a najjaśniejszego prawie wcale, bo dziwnie się zbiera. Mimo to bardzo polecam tę paletkę, zwłaszcza czerwień! Jest magikiem wśród korektorów. ;)




5. PRÓBKA PAT & RUB KREM DO RĄK

Dostałam tę próbkę przy okazji jakichś zakupów w Sephorce i pierwsze moje wrażenie było "Matkobosko, jak on śmierdzi". Dałam mu jednak szansę i byłam zachwycona! Moje dłonie w okresie zimowym przypominają papier ścierny albo skórę węża (zrzuconą już), dodatkowo teraz jest czas sesji i nie mam czasu zająć się sobą, pochłania mnie Maurycy Mochnacki (Maurycy to bardzo kocie imię <3). Krem świetnie łagodzin podrażnienia, wygładza dłonie, sprawia że stają się jaśniejsze i nie marszczą się jak śliwka. Jednym słowem niesamowity, na pewno przy kolejnych zakupach w Sephorce zaopatrzę się w pełną wersję.



6. HAKURO H85

Pędzla w moich ulubieńcach dawno nie było. Ten akurat wszyscy od dawna znają, ale ja dopiero weszłam w jego posiadanie. Ma fajny kształt i grubość, dzięki czemu świetnie podkreśla mi się nim brwi (wcześniej robiłam to kredką i wyglądały jak od linijki, teraz mogę budować krycie). Troche gorzej idzie mi nim malowanie kresek, ale od tego mam osobny pędzel. ;)



I to by było na tyle. ;) Dajcie znać, co się u Was sprawdziło w tym miesiącu i czy znajdujecie coś dla siebie w moich propozycjach. ;) Trzymajcie się ciepło, ja uciekam w objęcia literatury!

Buziaki! :*





niedziela, 24 stycznia 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW #4 - TUNNINGOWANE MYCIE ODŻYWKĄ


Hej robaki! Poprzednia NdW nie doszła do skutku, bo mój aparat odmówił posłuszeństwa. Dzisiaj jednak wracam i wyjątkowo jestem o czasie (niedziela w niedzielę zdarza sie u mnie baaardzo rzadko ;)) Nie przedłużając, zapraszam dalej!


Dziś pierwszy raz postawiłam na mycie włosów odżywką, jednak stwierdziłam, że nieco stunninguje ten sposób ;)

Nie olejowałam ich, aby ich nie obciążać i na mokre włosy nałożyłam odżywkę od babuszki Agafii na brzozowym propolisie, dokładnie masując skalp. Wybrałam te odżywkę bo jest lekka, ma naturalny skład i jest pełna ekstraktów z ziół. Na końcówki nałożyłam odżywkę Kallos Silk i zawinęłam włosy w koczek na 5-7 minut. Postanowiłam nie zmywać jej od razu i zobaczyć, co to da. Na koniec nałożyłam na wilgotne włosy Isanę i zmyłam po ok 2 - 3 minutach. Pozwoliłam włosom wyschnąć samodzielnie, dodatkowo nałożyłam jeszcze olejek z Balea na wilgotne włosy i GP na całkiem suche.

Efekt?

Mierny. Co prawda włosy były miękkie, błyszczące i odpowiednio sypkie, jednak nie do końca domyte i zaraz po wysuszeniu czułam że są jakby tłuste. Pod wieczór zrobiły się jeszcze cięższe i pewnie będę je musiała umyć szybciej niż planowałam. Ech. 
No, nie wszystkie niedziele muszą być idealne, mimo to zostawiam Was ze zdjęciem, które pokazują włosy zaraz po wyschnięciu. Wyglądają tu nawet nieźle. :)

Kallos w miarę zdyscyplinował mi końce, choć mam wrażenie, że wyglądają na suche. Myślę, że na razie dam sobie spokój z tym sposobem na mycie włosów. :)


A jak tam Wasze niedziele? :)

piątek, 15 stycznia 2016

STYCZEŃ W OBIEKTYWIE: WRESZCIE ZIMA


Cześć maluchy! :) Dziś trochę zapomniana seria na blogu, bo od kiedy studiuję, mam mniej czasu na robienie zdjęć i też za dużo nie wychodzę tak dla samego wyjścia. :( Ale dzisiaj jestem i mam dla Was krótką relacje z mojego wypadu z przyjaciółką na "łono natury" :D Zapraszam!




Nie ma to jak czapka wystająca z kieszeni :D



Mogłam z tego równie dobrze zrobić OOTD o nazwie no name style. Praktycznie wszystkie rzeczy wierzchnie są bezfirmowcami. Jakoś zawsze wolę sieciówkowe pieniądze przeznaczyć na mniejsze szmatki i kupić więcej :D Też tak macie? ;)


Na ustach jeden z moich ulubieńców, czyli pomadka MakeUp Revolution w kolorze Atomic Make it Right. Uwielbiam ten kolor za jego głębię i "zimowość" ;)



Czesanie się co 10 minut obowiązkowe!


Kurtka, szalik, buty - no name
Spodnie - Zara
Torebka - River Island

Na koniec mam dla was moją paszczę mówiąca "matkoboskoalezimno" ^^



I to by było na tyle. ;) Dajcie znać, czy lubicie spacerować zimą (ja uwielbiam mimo zimneła!) i do zobaczenia następnym razem!

Buźka! :*





czwartek, 7 stycznia 2016

NIEKOSMETYCZNY HITY 2015


Cześć maluchy! :) Kosmetyczne hity mamy już za sobą, więc teraz czas na podsumowanie niekosmetycznych złodziei mojego serca! Zapraszam :)



ORGANIZACJA

Nie wiem, jak kiedyś żyłam bez kalendarza, teraz nie wyobrażam sobie nie zapisać najmniejszej drobnostki (nawet takiej jak kupienie worków do odkurzacza). Zapisuję sobie wizyty u fryzjera, u lekarzy, spotkania ze znajomymi (tak, o tym też zdarza mi się zapominać :D), jak też np. czas miesiączki, itd. Dzięki temu łatwiej mi ogarnąć poszczególny dzień czy tydzień, wiem mniej więcej, ile wszelkie wizyty i zakupy pochłoną mi pieniędzy w danym miesiącu i przede wszystkim jestem lepiej zorganizowana i więcej rzeczy udaje mi się zrealizować. Aktualnie korzystam z małego i ciasnego kalendarzyka kieszonkowego i czekam z niecierpliwością na Kalendarz Zorganizowanej Kobiety od Niebałaganki :)





MINIMALIZM

Jeszcze na początku 2015 roku byłam straszną bałaganiarą. Przeszkadzały mi leżące dookoła rzeczy, ale za nic nie chciało mi się wstać i poogarniać bajzel dookoła mnie. Dzisiaj sobie tego nie wyobrażam i jeśli mam jakiś bałagan to w miejscu, w którym aktualnie przebywam i z którego korzystam (np. biurko). Rzeczy staram się odkładać na swoje miejsce i przede wszystkim ograniczyłam ilość bibelotów i kolorów w pokoju. Własnego mieszkania póki co nie mam, ale już teraz wiem, w jakim klimacie będzie utrzymane. Nauczyłam się, że mniej znaczy więcej! :)






PORADNIKI

Od zawsze lubiłam czytać wszelkiego rodzaju poradniki w stylu Perfekcyjnej Pani Domu, etc., ale w 2015 odkryłam ich więcej. Chłonę je dosłownie jak gąbka. Przeglądnęłam dużo książek na temat stylu, mody i popularnych ostatnio francuskich lifestyle'i. :) Mam jeszcze ochotę na zakup "Slow Fashion" Asi Glogazy, ale obawiam się, że i tak nie dam rady zastosować się do jej rad. Wyrzucić spodnie, w których nie chodzę?! Przecież jeszcze mogą się przydać! Jak je wyrzucę to na pewno dzień później będą mi szalenie potrzebne! :P






KAKAO, CAPPUCCINO, MLEKO, KUBEK

W 2015 polubiłam się też z gorzką czekoladą, a co za tym idzie także z prawdziwym kakao. Również cappuccino cieszyło się dużą popularnością. Najwięcej rewolucji wprowadził u mnie jednak napój sojowy zwany przez wszystkich mlekiem. Nie jestem osobą z zupełną nietolerancją laktozy, ale mój organizm czasem źle reaguje na mleko. Postanowiłam więc coś zmienić i kupiłam ten oto napój (Biedronka, 5zł, a ma więcej soi niż to popularne z Alpro czy jakoś tak :D). Smak nie każdemu przypadnie do gustu, ale dla mnie jest wspaniały! Smakuje jak babciny ryż na mleku, który gotowała mi jak byłam mała :) Co prawda teraz trochę mi się "przepiło", więc póki co wróciłam do zwykłego mleka, ale tego na pewno nie odstawię! Muszę jeszcze spróbować innych smaków. :)
Wszelkie gorące napoje czekoladowe najlepiej pije się z wysokiego kubka i taki właśnie dostałam od przyjaciółki na Mikołajki :) Bardzo go lubię i dodatkowo stanowi fajną ozdobę mojej szafki :)




JĘZYKI OBCE

Skupiłam się też na nauce języków obcych, po pierwsze dlatego, że zawsze miałam talent do nich, a po drugie dlatego, że zawsze to odkładałam. Teraz kiedy jestem na studiach i za chwilę przestanę mieć darmową możliwość nauki, chciałabym zrobić jak najwięcej, żeby później mieć łatwiej (jestem samoukiem we wszystkim :)) Jak dotąd opanowałam w dość niezłym stopniu angielski i komunikatywnie niemiecki, japońskiego nauczyłam się na poprzednich studiach w stopniu podstawowym, teraz chcę je wszystkie wynieść na poziom zaawansowany, dodatkowo zabrać się za włoski, hiszpański i koreański. Trzymajcie kciuki! :)




NAJLEPSZY FILM ROKU 2015

W tym roku dość często chodziłam do kina. Mogłabym tu wcisnąć kilka pozycji, takich jak Kryptonim U.N.C.L.E, Legend czy Listy do M. 2, ale moje serce zdecydowanie skradła Blake Lively. Wiek Adaline jest najbardziej niezwykłym filmem jaki widziałam w tym roku a może i w poprzednich też. Genialny pomysł, świetne wykonanie, najwspanialsza Blake w roli głównej, muzyka, stroje, dokładny przegląd wszystkich epok, nie mogę się przyczepić w zasadzie do nieczego oprócz nieco przekoloryzowanego zakończenia. Anyway, film jest genialny i polecam go absolutnie wszystkim! :)



No i to by było na tyle w kwestii niekosmetycznych ulubieńców minionego roku. Jeszcze raz życzę Wam samych pogodnych chwil w nowym roku, a tymczasem uciekam do nauki, sesja nie da się przesunąć. ;))

Do zobaczenia robaki! :*






niedziela, 3 stycznia 2016

KOSMETYCZNE HITY ROKU 2015


Cześć moje robaki! ;) Po kolejnej długiej przerwie wracam do Was z nową porcją pomysłów i tym razem postaram się zostać na dłużej. Sonda, którą znajdziecie po prawej stronie wskazuje, że najbardziej interesują Was moje outfity. One aktualnie są dość problematyczne ze względu na brak fotografa, trochę mało czasu i szybko-robiące się ciemno, więc póki co muszę jakoś zadowalać Was inną tematyką. Mam jednak nadzieję, że posty nadal będą dla Was ciekawe. ;) Nie przedłużając, zapraszam na kosmetyczne podsumowanie roku 2015!



PIELĘGNACJA OLEJAMI

Przez ostatni rok przerzuciłam się właśnie na taki rodzaj pielęgnacji, zarówno jeśli chodzi o ciało, włosy jak i twarz. Bardzo polubiłam się z olejem kokosowym, który wcieram w całe ciało (genialnie łagodzi skórę po goleniu!), używam do demakijażu oraz stosuję zamiast kremu na noc. Jedynie dla moich włosów jest nieszczególnie przyjazny, ale to przez ich wysoką porowatość. Pod koniec roku odkryłam także olej z awokado, który fajnie łagodzi zmiany i blizny trądzikowe oraz zapewnia uczucie nawilżenia i natłuszczenia (jest bardziej tłusty niż kokos). O olejku z pestek malin pisałam Wam już na wakacjach (przy okazji TEGO posta) i nadal sprawdza się dobrze. Nie używam go teraz jako filtra, ale lubię olejować nim końcówki, dobrze im to robi. ;)
Czasem zdarza się, że podkradam mamie olejek arganowy do twarzy i poza tym, że sakrabucko śmierdzi, działa genialnie na moją cerę. ;)
Pielęgnacja olejami sprawiła, że moje ciało jest mniej przesuszone (olej kokosowy jest najlepszy na świecie, jeśli Wasze dłonie przypominają papier ścierny <3) a twarz przestała być szara i ściągnięta. Jeżeli jeszcze nie wprowadziłyście ich do swojej pielęgnacji, zróbcie to jak najszybciej! ;)

Olej z pestek malin - Biochemia Urody
Olej kokosowy - Be Organic (Super-Pharm)



DEMAKIJAŻ

Przez ten rok zaczęłam większą wagę przywiązywać do wieczornego demakijażu. Gdzieś na początku roku kupiłam pierwszą butelkę micela z Garniera (obecnie używam chyba trzeciej) i oprócz ziemistego zapachu i lekkiego pieczenia oczu byłam zadowolona ;) Recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Nie radził sobie jednak z mocniejszym okiem i nie do końca zmywał tusz do rzęs. Pod koniec roku odkryłam olejek do demakijażu oczu z Evree (kupiłam go właśnie ze względu na pielęgnację olejową) i spróbowałam zmyć nim całą twarz. Olejek działa fantastycznie, nie przesusza mojej cery ani jej nie "przenawilża", jeśli wiecie, co mam na myśli. ;) Radzi sobie nawet z mocnym, wieczorowym makijażem, nawet tym utrwalonym fixerem. ;) Zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej!






ZABEZPIECZANIE KOŃCÓWEK

Oooo tak, w tym roku zdecydowanie zaczęłam bardziej dbać o końce, dzięki temu moja fryzjerka była bardzo zadowolona ze stanu moich włosów. Dopiero w grudniu (przez akrylowy szalik) trochę bardziej się podniszczyły, ale ratuję sytuację! ;)
Moim całorocznym ulubieńcem jest jedwab z GP (ostrość na zdjęciu się zesrała :C) , ale jakiś czas temu odkryłam olejek z Balea i jestem nim zachwycona! Zawsze wcieram go w całe włosy, a dopiero na prawie suche końce nakładam GP i to działa cuda <3
Czasem zdarzało się, że używałam Isany jako ostatniej odżywki (na minutkę, dwie), bo jako b/s się nie sprawdziła. 





PIELĘGNACJA PAZNOKCI

W tym roku moim ulubieńcem jest przede wszystkim odżywka z Golden Rose, którą kupiłam także mojej mamie. Stosuję ją jako bazę pod każdy lakier kolorowy i sprawdza się świetnie. Do tego bardzo polubiłam się z olejkiem do paznokci i skórek z P2 (pewnie w Hebe jest już dostępny ^^) i baardzo przypadł mi do gustu olejek z Essence. Mam dość problematyczne skórki, więc oprócz olejka z P2 stosowałam też olejek do skórek z Miss Sporty, który bardzo fajnie je zmiękcza i ułatwia ich odsuwanie ;)




KOLORY NA PAZNOKCIACH

W tym roku królowały zgaszone kolory, w lecie trochę "szalałam" z pastelowymi barwami, jednak zawsze wracałam do ukochanych zgasów i beży ;) W użyciu też często miałam klasyczną biel, a czasem po prostu zwykły bezbarwniak. :)

1. Essence the Gel, kol. Engaged
2. Astor Quick'n Go kol 315
3. P2 Volume Gloss kol. 020 Business Woman
4. Avon Gel Finish kolor niepodany
5. Wibo Granite Sand nr 3
6. Wibo Leather Nail Polish nr 1
7. Lovely Classic nr 25



PUDRY TRANSPARENTNE

To zdecydowany ulubieniec tego roku. W użyciu obecnie mam dwa: bambus z Biochemii Urody recenzja TUTAJ) oraz All About Matt z Essence. Tego drugiego używam rzadziej, kiedy nie muszę wychodzić na bardzo długo albo kiedy akurat nie zabiorę ze sobą BU do domu (bambus z reguły jest ze mną w Rzeszowie, a Essence w domu :)) Bambus ma lepszy mat i dłużej się utrzymuje, dlatego jest przeznaczony na wielogodzinne przesiadywanie na uczelni oraz na wszelkie imprezy. ;) Do aplikacji przez cały rok używałam puszka z Inglota i na pewno niedługo kupię kolejne dwa! 




HITY PIELĘGNACYJNE: WŁOSY

Mam ogromne wymagania co do włosowych produktów i ciężko u mnie o miano ulubieńca miesiąca, a co dopiero roku! Jednak kilka smaczków dałam radę znaleźć ;)
Przede wszystkim odnalazłam bratnią duszę w szamponie Babydream, który pozwala mojej skórze głowy odpoczywać czasem od ostrych detergentów. Do mocniejszego oczyszczania zawsze wybieram szampon z YR Reparation, teraz chcę spróbować jeszcze wersji Volume. ;) Niedługo też zacznę testować dwie nowości, więc pewnie gdzieś pojawią się recencje. ;)
Za ulubieńców uznałam też odżywkę z Garniera i maskę Kallos Blueberry. Obie świetnie wygładzają moje włosy aż po same końce. Myślę, że to za sprawą olejku z awokado, który obie posiadają. ;) 




HITY PIELĘGNACYJNE: TWARZ

Tu też nie ma zbyt wiele, ale coś tam się znalazło. Przede wszystkim muszę pochwalić krem na noc z YR (recenzja TUTAJ) za jego niesamowitą konsystencję i działanie. Odsyłam do recenzji ;) Dalej również jest krem, lecz tym razem na dzień - Bielenda Bikini krem do opalania SPF 30. Sprawdza się u mnie genialnie jako krem na co dzień, moja cera prezentuje się po nim bardzo dobrze, nie szkodzi mi kwas w nim zawarty i bardzo dobrze trzyma się na nim makeup. Znów odsyłam do recenzji - TUTAJ. :) Na koniec dwa odkrycia tego roku, czyli bardzo tanie i bardzo dobre kremy pod oczy z rossmanowej marki Rival de Loop. Używam ich na zmianę, bo jeden z nich jest bardziej nawilżający a drugi przeciwzmarszczkowy. Niby mam 20 lat (niedługo 21 ^^) i nie powinnam mieć jakichś super problemów ze zmarszczkami, ale jak się kiedyś przypadkowo zobaczyłam w lusterku powiększającym 10 razy.... decyzja o podjęciu działań była oczywista. I tak oto kupiłam te dwa kremiki i sprawdzają się bardzo dobrze ;)




HITY MAKIJAŻOWE

Tę część podzieliłam na dwa zdjęcia, bo się tego nazbierało dość sporo ;) Na pierwszym miejscu jest Healthy Mix od Bourjois w kolorze 53. Jest to idealny podkład, który jako jedyny nie odcina się od szyi i reszty ciała. Zastanawiam się jaki kolor będę potrzebować w wakacje :D Dalej mamy róż, również z Bourjois w kolorze 33 Lilas d'or. Zastanawiam się nad kolorem Rose d'or (bodajże 34), ale ten jakoś nie chce się skończyć. ;) Lubię go za wielowymiarowość i fajny naturalny połysk. Był ze mną od początku do końca roku ;)
Paletkę z Inglota kupiłam dawno, ale myślałam, że zacznę używać dopiero jak zapełnię całą. Nie wytrzymałam i nie żałuję. :D Kolory są super, świetnie trzymają się powieki (choć lepiej z bazą), a tego środkowego z trójki (nie pamiętam koloru :C) używam do wypełniania brwi i sprawdza się genialnie! Chcę jakiś żel w takim kolorze!
Skoro już mowa o bazach to trzeba pochwalić cień z Maybelline Color Tattoo w kolorze On and on Bronze. Świetnie trzyma cienie i wydobywa ich kolor. ;) 
Eyeliner z Mayeblline mam od bardzo długiego czasu i nadal nie chce wyschnąć, za to bardzo go lubię, tak samo jak tusz z tej samej firmy, który nie chce dać się zmienić od prawie 1.5 roku!
Ostatnim z ulubieńców wśród makijażu twarzy jest bezbarwny tusz z MissSporty, którego używam jako bazę pod normalny tusz i dzięki temu moje rzęsy są w o wiele lepszym stanie niż to było, jak nie używałam nic "pod spód" ;)


No i teraz pomadki! ;) W tym roku na moich ustach królowały raczej czerwienie i zgaszone, ciemne kolory, a teraz, zimą ciemne kolory wyglądają jeszcze bardziej niesamowicie! ;)
Pierwszym, już mocno sfatygowanym ulubieńcem jest szminka z Rimmel Moisture Renev w kolorze 640 Coral Chic. Uwielbiam jej kolor, bo nie jest ani czerwony ani brązowy, po prostu idealny dla mojej karnacji. ;) Drugim ulubieńcem jest stosunkowo nowa pomadka z MakeUpRevolution, niestety nie wiem w jakim kolorze, ale jest to piękny fiolet, który baardzo mnie urzekł od samego początku ;) Ostatnia jest kredka z Golden Rose w kolorze 07. Jest to czerwień zabarwiona pomarańczem i uważam, że każdy będzie wyglądał w nim dobrze. :)



No i już, dotarliśmy do końca, cieszę się, jeśli przeczytaliście ten cały mój wypocin. ^^ Życzę Wam w Nowym Roku samych sukcesów, dużo radości, miłości, spełnienia marzeń, aby Wasze postanowienia zostały zrealizowane i przede wszystkim udanego życia kosmetycznego <3

Pozdrawiam Was i do zobaczenia robaczki! :*

Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)