Czeeść! :) Mamy niedzielę, a więc i niedzielę dla włosów :) Moje włosy ostatnio są w lepszym stanie, więc postanowiłam użyć dzisiaj płukanki ochładzającej blond, która lubi wysuszać włosy. Miałam nadzieję, że nie zrobi mi dużej krzywdy.
Wczoraj wieczorem nałożyłam na włosy olejek z Babydream, spięłam w koczek i zostawiłam na całą noc. Rano zmoczyłam włosy na długości i nałożyłam balsam Babuszki Agafii na brzozowym propolisie, który średnio się u mnie sprawdza, ale jako emulgator oleju jest całkiem niezły :) Całość zostawiłam an jakieś 30 minut.
Umyłam włosy szamponem z BD i na 10 minut nałożyłam odżywkę z Elseve Arginine Resist, która u mnie świetnie się sprawdza. Po zmyciu jej wlałam odrobinę płukanki do miseczki z wodą (odrobinę za dużo) i wsadziłam w nią głowę. Pomerdałam chwilę włosami, odcisnęłam nadmiar wody i owinęłam głowę w ręcznik.
Na koniec nałożyłam tradycyjnie Isanę, a w końcówki wtarłam GP. Już w momencie wysychania włosów widziałam większą ilość odstających włosków i wcale mi się to nie podobało, dlatego wtarłam we włosy kroplę olejku malinowego i to odrobinę poprawiło ich stan. Pierwszym moim odruchem byłą potrzeba spotkania się z moją fryzjerką, ale kazała mi przyjść dopiero we wrześniu, żeby obciąć całe letnie zniszczenia. No, to będzie miała kupę roboty :D
Włosy wyschły naturalnie i prezentują się tak:
Nie jestem pewna, czy kolor się ochłodził, wydaje mi się że wcale. Widać, że końcówki są bardziej suche niż były i bardziej niesforne, ale włosy w dotyku są nawet dość miękkie.
I tak wyglądała moje NDW. Dajcie znać, co myślicie i czy używacie jakichś produktów do ochładzania blondu :)
Trzymajcie się, buziaki! :*