Witaj na Selfmadeheaven. Blogu, który już od jakiegoś czasu nie funkcjonuje. Przestałam bawić się w blogowanie kosmetyczne i przerzuciłam się na więcej pisania, niż kolorowych obrazków. Poza tym, świetnych blogów kosmetycznych jest od groma :) Nie usuwam go głównie przez sentymetn. Przez to, że zdjęcia mi się podobają i przez to, że tęskniłabym za nim, gdybym go usunęła. Dlatego będzie mi miło, jeśli przeglądniesz jakieś moje stare posty w poszukiwaniu informacji albo inspiracji, ale raczej nie pojawi się tu nic nowego :)
W międzyczasie zapraszam Cię na mój nowy blog, gdzie jest więcej do czytania, pozdrawiam!

poniedziałek, 22 lutego 2016

LUTY W OBIEKTYWIE: BABSKI WIECZÓR



Cześć wszystkim! Kilka dni temu razem z moją przyjaciółką postanowiłyśmy zrobić tematyczną sesję. Długo myślałyśmy nad tematem, w końcu stanęło na paryżanki. :) Przeglądając wszystkie zdjęcia z tego dnia uznałam, że paryżanek jest właśnie najmniej :D W trakcie koncepcja zmieniła się dwukrotnie, paryżanki zmieniły się w pinup, który wyglądał bardziej jak głębokie lata '90, a te z kolei przeobraziły się w leniwy wieczór przy kawie ;) Jeśli jesteście ciekawi, jak się do tego zabrałyśmy i co dobrego z tego wyszło, zapraszam serdecznie!

Dziś będzie masa zdjęć a mało tekstu, a więc coś co wielu z Was (ja też :D) uwielbia ;)


Jeżeli chodzi o paryżanki, było to jedyne zdjęcie które wyszło naprawdę dobrze i z którego jestem naprawdę zadowolona. No cóż :D


Pin Up po paraliżu, czyli Nowy Jork lat dziewięćdziesiątych ^^


Na ustach Golen Rose Matt Lipstick Crayon ;)


Dziób, dziób zawsze i wszędzie!


I moje ulubione popołudnie przy herbatce (kawkę wypiłyśmy jeszcze przed :3)




Na koniec selfie!

Wyglądam trochę jak Blake Lively <3


I to by było na tyle, moi drodzy. Na koniec mam dla Was kompilację stylizacji, które wybrałam do sesji ;) Ogromne podziękowania również dla Ani, która była organizatorem całego przedsięwzięcia, kocham Cie! :*



Pin up: Opaska No name |  Koszula New Yorker | Spódnica No name | Buty CCC

Paryżanki: Bluzka Mohito | Spódnica Sinsay

Leniwe popołudnie: Bluzka Mohito | Narzuta i spodnie Stradivarius

Bransoletkę dostałam, nie wiem skąd jest ;)


To tyle Miśki, dajcie znać, co myślicie, a ja uciekam! Kolejny post pojawi się dopiero w weekend, bądźcie cierpliwi! ;)

Buziaki! :*









piątek, 29 stycznia 2016

ULUBIEŃCY STYCZNIA


Cześć Kochani! Jak Wam mija popołudnie? :) Moje jest bardzo pracowite i na szybko klepię dla Was post. Dzisiaj zapraszam na przegląd moich styczniowych ulubieńców! :)


1. PALETKA SEPHORA WONDERFUL DREAMS

Paletkę tę dostałam na urodziny od przyjaciółki i od razu się w niej zakochałam. Ma wspaniałe, zimowe kolory, idealne brokaty i perły i można z niej stworzyć naprawdę dużo wariantów. Jednego z brązów używam nawet do brwi i w końcu nie czuję, że są za ciemne ;)
Cienie są niesamowicie napigmentowane. Brokaty nawet bez bazy robią efekt wow (trudniej uzyskać naturalny, ale to raczej zaleta niż wada) i trzymają się megadługo, maty wymagają użycia bazy, ale wówczas potrafią przetrwać na oku nawet 20 godzin!




2. SALLY HANSEN CUTICLE REMOVER

"Usuwacz" do skórek? :D Chyba tak to można tłumaczyć. Sprawdza się u mnie genialnie, zmiękcza skórki, ułatwia ich odsuwanie i czasem to wystarczy, nie muszę już ich wycinać. Producent zaleca trzymać produkt na skórze nie dłużej niż 15 albo 30 sekund, ale ja zdecydowanie robię to dłużej, dzięki temu skórki bardziej miękną, dodatkowo wcieram resztę dokładnie w paznokcie i skórki, a dopiero potem zmywam. Efekt fantastyczny! :)



3. MAKEUP REVOLUTION VIVID BAKED HIGHLIGHTER 

Używałam już wcześniej tego złotego, który miał być podobny do Mary Lou, a teraz moje serce skradł kolor Peach Lights. Jest różowawy i tak samo wygląda na twarzy, dzięki temu stapia się z różem i daje bardzo naturalny i subtelny efekt. Nie wyświecam się po nim jakbym się wysmarowała masłem. Używam go też w formie cienia do powiek i na tej płaszczyźnie jestem tak samo zadowolona, choć nie jest tak trwały na powiekach jak na kościach policzkowych.



4. CATRICE PALETA KOREKTORÓW

Kupiłam je z ciekawości i jak widzicie niektórym już widać dno. ;) Mają konsystencję masełka, dlatego są średnio wydajne, ale za tę cenę można sobie na nie pozwolić. Czerwonego używam pod oczy, aby ukryć cienie, zielonego na policzki, które mają skłonność do wiecznego wyglądania jak gorączka, tego w środku bardzo rzadko, czasem jako baza do bronzera, przedostatniego przez podkładem na większe niedoskonałości, a najjaśniejszego prawie wcale, bo dziwnie się zbiera. Mimo to bardzo polecam tę paletkę, zwłaszcza czerwień! Jest magikiem wśród korektorów. ;)




5. PRÓBKA PAT & RUB KREM DO RĄK

Dostałam tę próbkę przy okazji jakichś zakupów w Sephorce i pierwsze moje wrażenie było "Matkobosko, jak on śmierdzi". Dałam mu jednak szansę i byłam zachwycona! Moje dłonie w okresie zimowym przypominają papier ścierny albo skórę węża (zrzuconą już), dodatkowo teraz jest czas sesji i nie mam czasu zająć się sobą, pochłania mnie Maurycy Mochnacki (Maurycy to bardzo kocie imię <3). Krem świetnie łagodzin podrażnienia, wygładza dłonie, sprawia że stają się jaśniejsze i nie marszczą się jak śliwka. Jednym słowem niesamowity, na pewno przy kolejnych zakupach w Sephorce zaopatrzę się w pełną wersję.



6. HAKURO H85

Pędzla w moich ulubieńcach dawno nie było. Ten akurat wszyscy od dawna znają, ale ja dopiero weszłam w jego posiadanie. Ma fajny kształt i grubość, dzięki czemu świetnie podkreśla mi się nim brwi (wcześniej robiłam to kredką i wyglądały jak od linijki, teraz mogę budować krycie). Troche gorzej idzie mi nim malowanie kresek, ale od tego mam osobny pędzel. ;)



I to by było na tyle. ;) Dajcie znać, co się u Was sprawdziło w tym miesiącu i czy znajdujecie coś dla siebie w moich propozycjach. ;) Trzymajcie się ciepło, ja uciekam w objęcia literatury!

Buziaki! :*





poniedziałek, 16 listopada 2015

KRAKOWIACZEK CI JA...



Helou, jak się macie? ;) Mam dla Was dzisiaj krótką fotorelację z wyjazdu do Krakowa. Postanowiłam odwiedzić przyjaciółkę, którą możecie znać z bloga My Beauty Universe i przy okazji załapałyśmy się na spotkanie autorskie z Ewą Red Lipstick Monster (zdjęcie z Ewą TUTAJ). Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do obejrzenia zdjęć! ;)









Tramwajson! <3




I kochana Angelika <3 Dzięki za przechowanie mnie! :*


No i już, to by było na tyle, czeka mnie intensywny weekend więc pewnie coś się jeszcze pojawi za kilka dni! :)

Do zobaczenia, robaki!





poniedziałek, 21 września 2015

OOTD: OSTATNIE PODRYGI LATA



Cześć robaki! :) Postanowiłam, specjalnie dla Was złapać ostatnie chwile gorących dni, bo przecież niedługo już temperatura sięgnie 10 - 15 stopni i część ubrań trzeba będzie schować pod łóżko ;)

Mam dla Was dzisiaj stylizację złożoną z cienkiej, zwiewnej koszulki z rękawem 3/4 oraz spódnicy bandażowej. Lubię połączenia luźnego i bardziej obcisłego, takie ubrania idealnie się dopełniają i powodują,  że stylizacja nie jest ani zbyt przylegająca, ani sportowa. Zapraszam dalej!


To było jedyne zdjęcie bez okularów, które dałam radę zrobić, zue słońce :D


Bandażowe spódnice idealnie podkreślają nawet minimalne pośladki, a wypadająca z niej koszulka ukrywa zakończenie na gumce. 




Warkocz na bok i sportowe buty dodatkowo dodają luzu i nie powodują że spódnica wygląda zbyt elegancko. ;)


Trzeba przyznać, że taka spódnica mocno podkreśla talię, nawet z luźną koszulką :)


Koszulka: Chińczyk ^^
Spódnica: Sinsay
Buty: Elilu
Okulary: Bezfirmowiec ^^


Jak Wam się podoba takie połączenie? ;)


poniedziałek, 7 września 2015

OUTFIT OF THE WEDDING: PUDROWA SUKIENKA


Cześć kochani! ;* Mamy poniedziałek, wróciłam z wesela i zaczęłam praktyki. Aigoo, strasznie szybko wszystko się dzieje, ale to dobrze ;) Lubię mieć zagracony tydzień ;)

Dzisiaj mam dla Was mój OOTW, w którym zestawiłam pudrową sukienkę bez pleców, białą torebkę, czarne szpilki pod kolor sukienkowych detali i stylizowaną na artystyczny nieład fryzurę za grube miliony, która nie przetrwała nawet do północy :D

Zapraszam dalej!


Rozważałam też białe buty, ale uznałam, że te są zarezerwowane dla Panny Młodej ;)


Biżuteria minimalistyczna, bo to nie ja miałam błyszczeć najbardziej ;))





Włosy znowu zainspirowałam Instagramem (KLIK). Dziewczyny z zakładu nigdy tego nie robiły i aż postanowiły mi zrobić zdjęcie i pokazywać innym klientkom jako wzór ^^ Na filmie wygląda to oczywiście zupełnie inaczej, ale nie spodziewałam się cudów, zwłaszcza że czesała mnie córka właścicielki, która nawet nie wiem czy była praktykantką :D


Sukienka: Elise Ryan
Torebka: New Look
Buty: Deichmann
Naszyjnik: Amberhurt
Bransoletka: Sinsay
Zegarek: Reserved


Było dość chłodno, więc miałam pod ręką płaszcz z Mohito w podobnym kolorze do sukienki i wydaje mi się, że całkiem nieźle pasował ;)


I to by było tyle ;) Jak Wam się podoba taki OOTW? :) Piszcie, a ja uciekam brać się za jakąś robotę ;)

Buziaki :* :*






piątek, 4 września 2015

MOJA PIELĘGNACJA LATEM CZ. II - CIAŁO



Cześć robaki! :* Mam dla Was dzisiaj szybki przegląd mojej letniej pielęgnacji. Zajmowałam się już twarzą (KLIK), dzisiaj na tapetę wezmę ciało. Jak je pielęgnuję, żeby lato nie zrobiło mu krzywdy? Zapraszam dalej ;)




FILTR, FILTR, FILTR!!!

Nie wyobrażam sobie nie używać na co dzień filtra przeciwsłonecznego. O wadze fotoprotekcji pisałam Wam w poprzedniej części tej miniserii, ale w kwestii ciała jest chyba jeszcze ważniejsza. Dlaczego? Ciała nie ukrywamy pod kremami, podkładami, korektorami, pudrami i mgiełkami, które to często zawierają w sobie jakieś filtry. Po drugie, na ciele zazwyczaj mamy więcej znamion i pieprzyków niż na twarzy. Chyba nie muszę mówić, jak niebezpieczne jest wystawianie pieprzyków na działanie słońca. Wobec tego apeluję: używajmy filtrów! ;) Wiosną lub kiedy mam na sobie więcej ubrań używam filtrów 20-30, ale latem na moich półkach króluje tylko i wyłącznie SPF 50. Dodatkowo większe pieprzyki (mam jednego takiego dziada) przykrywam plastrem, zwykłym aptecznym plasterkiem. I wcale nie dbam o to, że będę później mieć nieopalony prostokąt na plecach. Zdrowie jest ważniejsze ;)




ZŁUSZCZANIE

W czasie upałów i nadmiernego opalania zdarza się, że nasza skóra wręcz woła o peeling. Dzięki niemu opalenizna staje się bardziej równomierna, a ta najbardziej wysuszona warstwa skóry ustępuje miejsca bardziej gładkiej ;)) Niczego więcej chyba nie trzeba mówić ;) Ja używam peelingu cukrowego, który niemiłosiernie śmierdzi, ale spełnia swoje zadanie :D




NAWILŻANIE

Po opalaniu, peelingu, słonej wodzie, etc nasza skóra potrzebuje oprócz złuszczenia także nawilżenia. U mnie świetnie sprawdzają się balsamy z Balea, dlatego że megaszybko się wchłaniają, nie zostawiają tłustego filmu i super nawilżają. Noooo i jak pachną! <3
Aktualnie używam balsamu z drobinami, który powoduje efekt brokatowej skóry. Efekt ten kojarzy mi się z ubiegłą dekadą i Britney Spears, ale skoro już go mam to trzeba go zdenkować ;))



MGIEŁKI ZAMIAST CHANNEL

Nie potrzebujemy ciężkich perfum latem. Piątka Channel nie sprawdzi się w taki upał. Zapach będzie powodował, że będziemy czuć się jeszcze bardziej "oklapło". Fajnym rozwiązaniem jest lekka mgiełka zapachowa, o owocowej lub delikatnie kwiatowej nucie. Moja jest z Avon o zapachu kwiatu wiśni i pachnie bardzo wiosennie. ;) Gdzieś mam jeszcze zielone jabłuszko, które jest megaświeże :)




I tak wygląda skrót mojej letniej pielęgnacji. Co sądzicie? Dodalibyście coś lub odjęli? ;) Piszcie, a ja lecę się wyspać, zaraz wyruszam w świat! 

Buziaki! :*



niedziela, 23 sierpnia 2015

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW # 2 - FIOLETOWA / SREBRNA PŁUKANKA


Czeeść! :) Mamy niedzielę, a więc i niedzielę dla włosów :) Moje włosy ostatnio są w lepszym stanie, więc postanowiłam użyć dzisiaj płukanki ochładzającej blond, która lubi wysuszać włosy. Miałam nadzieję, że nie zrobi mi dużej krzywdy.

Wczoraj wieczorem nałożyłam na włosy olejek z Babydream, spięłam w koczek i zostawiłam na całą noc. Rano zmoczyłam włosy na długości i nałożyłam balsam Babuszki Agafii na brzozowym propolisie, który średnio się u mnie sprawdza, ale jako emulgator oleju jest całkiem niezły :) Całość zostawiłam an jakieś 30 minut.

Umyłam włosy szamponem z BD i na 10 minut nałożyłam odżywkę z Elseve Arginine Resist, która u mnie świetnie się sprawdza. Po zmyciu jej wlałam odrobinę płukanki do miseczki z wodą (odrobinę za dużo) i wsadziłam w nią głowę. Pomerdałam chwilę włosami, odcisnęłam nadmiar wody i owinęłam głowę w ręcznik.

Na koniec nałożyłam tradycyjnie Isanę, a w końcówki wtarłam GP. Już w momencie wysychania włosów widziałam większą ilość odstających włosków i wcale mi się to nie podobało, dlatego wtarłam we włosy kroplę olejku malinowego i to odrobinę poprawiło ich stan. Pierwszym moim odruchem byłą potrzeba spotkania się z moją fryzjerką, ale kazała mi przyjść dopiero we wrześniu, żeby obciąć całe letnie zniszczenia. No, to będzie miała kupę roboty :D

Włosy wyschły naturalnie i prezentują się tak:


Nie jestem pewna, czy kolor się ochłodził, wydaje mi się że wcale. Widać, że końcówki są bardziej suche niż były i bardziej niesforne, ale włosy w dotyku są nawet dość miękkie.


I tak wyglądała moje NDW. Dajcie znać, co myślicie i czy używacie jakichś produktów do ochładzania blondu :)

Trzymajcie się, buziaki! :*