piątek, 10 października 2014

Październik w obiektywie: Rzeszów + bonus :)

Ale ja zaniedbuję te internety :< Ale co poradzę na to, że od 8 do 8 siedzę na uczelni, a jak już uda mi się wrócić do mieszkania autobusem, który jak ucieknie to kaplica, wal z buta, to wpadam na 10 minut pod prysznic i od razu idę spać, budzik dzwoni przed 6, trzeba wszystko w biegu, bo jak autobus ucieknie, i tak dalej...

W końcu ostatecznie się rozpakowałam (potrzebowałam na to aż 10 dni -.-) i teraz, korzystając z pobytu w domku nadrabiam wszystkie zaległości związane z blogiem i moim życiem prywatnym. Staram się jakoś wygospodarować czas, żeby starczyło mi na pisanie postów, ale prawda jest taka, że z jakiegoś powodu szkoła nie pozwala mi się nawet normalnie najeść (nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałam obiad).

Dziś prezentuję Wam miasto, w którym na trzy lata utknęłam. Historia mojego studiowania filologii w Rzeszowie jest dość długa i może kiedyś, przy jakiejś okazji ją opowiem (chociaż wtedy zupełnie zmienicie o mnie zdanie, a tego bym nie chciała), aczkolwiek przy życiu trzyma mnie tylko myśl, że po licencjacie w końcu będę mogła wrócić do ukochanej Łodzi. Odliczam dni. Ale dość o tym.

Zdjęcia są chaotyczne i prawdę mówiąc naprawdę kiepskie, ale robiłam je w przerwie pomiędzy zajęciami i krótko po nich i miałam baaardzo mało czasu, bo w pierwszym przypadku nie mogłam sobie pozwolić na odejście zbyt daleko od uczelni (to nie Łódź, tu komunikacja miejska jeździ dwa razy dziennie -.-), a w drugim musiałam szybko się uwinąć, żeby biec na autobus, który i tak mnie nigdzie nie dowiózł i musiałam iść piechotą.

Musicie mi wybaczyć, że jestem tak negatywnie nastawiona do tego miasta, kierunku i uczelni, ale wciąż jeszcze uważam je jako zesłanie, przymusową migrację. Mam nadzieję, że z czasem przyzwyczaję się do niego, może Wy znacie jakieś ciekawe miejsca, które pomogą mi się oswoić? :) 


W Rzeszowie korek nawet na zielonym :D







Zdjęcia zaczęłam robić za dnia i bardzo chciałam uchwycić tęczowy most, którego nazwy nadal nie znam i nie wiem, czy ona w ogóle istnieje. Zdjęcie jest kiepskie, bo miałam beznadziejne światło (słońce w oczy) i nic już się nie dało z tym zrobić. Później kilka szybkich ujęć ulicy, kolejnej ulicy, a później trzeba było biec na literaturę staropolską (serio? 3-godzinny wykład o 'Bogurodzicy"? Można tyle czasu mówić o dwóch strofach?) i resztę zdjęć zrobiłam, kiedy było już ciemno. W zasadzie wolę nocne ujęcia miasta, bo wtedy nawet Rzeszów wydaje się bardziej magiczny i piękniejszy. Zresztą zobaczcie sami! :)




Ze zdjęć nawet nie pousuwałam ziarnistości, a to to już wybitnie jest okropne, ale nawet dzisiaj, w wolny dzień, w domu, ciężko mi znaleźć czas na obróbkę zdjęć pomiędzy uciekaniem przed babcią z pierogami, praniem ręczników, przeglądaniem książek o audiosferze miasta i przepisywaniem notatek, dodatkowo jeszcze w końcu pracuję nad projektem sprzed kilku postów :< Musicie mi to wybaczyć, obiecuję, że w ciągu dwóch tygodni jakoś się ogarnę i znajdę odrobinę czasu, wtedy też poodwiedzam Wasze blogi, bo teraz robię to w zasadzie wybiórczo i już nie wiem, u kogo z Was byłam, a u kogo nie. Nadrobię, przysięgam!







I to by było na tyle. Korzystając z okazji pragnę poinformować, iż z okazji przekroczenia tysiąca wyświetleń oraz pięćdziesięciu obserwujących, od kilku godzin funkcjonuje fanpage mojego bloga na facebooku. Jeśli chcecie być na bieżąco z postępami pisania postów albo macie ochotę przeczytać jakąś ciekawostkę w przerwie między kolejnymi postami, poznać mnie lepiej, serdecznie zapraszam do lajkowania, będzie mi bardzo miło i będę miała o wiele większą motywację na wygospodarowanie czasu na pielęgnację bloga i fanpage'a! Od teraz wszystko zależy od Was! :D

Fanpage dostępny TUTAJ :)
                                             

A tymczasem do następnego napisania :) :*

21 komentarzy:

  1. Bardzo fajne zdjęcia. W Rzeszowie nigdy chyba nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne zdjęcia, zwłaszcza te nocą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeszów jest mi nieznany, ale zdjęcia bardzo ładne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Rzeszowie niestety jeszcze nie byłam ;) ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nocnie zdjęcia bardzo fajne :D nie byłam nigdy w rzeszowie :(
    zaobserwowałam i bedę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczne zdjęcia;)
    pozdrawiam cieplutko :) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie byłam w Rzeszowie, ładne ujęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładne zdjęcia :) Rzeszów jest ładny nocą :) A na którym roku studiów jesteś teraz? Początki zawsze są trudne :)
    Ja to jeszcze bym sobie postudiowała trochę, fajne to były czasy :) Ale już rok temu skończyłam studia :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Rzeszowie na pierwszym, ale ogólnie powinnam być na drugim, bo przerwałam studia w Łodzi :)

      Usuń
  9. Piękne miasto,szkoda , że w nim "utknęłaś" .

    Zapraszam też do mnie, agadiar.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj jak ja się cieszę że szkołę mam na miejscu!,Niestety jeszcze tylko ostatni rok bo potem będę musiała dojeżdżać...
    Cudowne zdjęcia,wspaniałe ujęcia,pięknie wygląda to miasto nocą.Fajne się czyta twoje posty... :)
    Pozdrawiam Martyna :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeszów jako miasto nie jest wcale takie kiepskie na jakie wygląda, będzie dobrze, przyzwyczaisz się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nie lubię, jak ucieknie mi autobus. Masz ciężki grafik, od razu do domu i spać to chyba jeden wielki koszmar? Życzę powodzenia. A "tęczowy most" brzmi świetnie. ;)

    Pozdrawiam, Anu.
    http://murasakiiroanu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie byłam w Rzeszowie, ale na Twoich zdjęciach wygląda to miasto całkiem ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapraszam na rozdanie u mnie :) można wygrać świetne sweterki :)
    agadiar.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. amazing post!! perfect photos!!im your new follower! hope you can visit mine and follow me too! kisses!:)

    www.fashionizein.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajne zdjęcia :) U mnie w Anglii korek nawet na autostradzie! hehe :)

    pajapaulina.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń

Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)