poniedziałek, 16 listopada 2015

KRAKOWIACZEK CI JA...



Helou, jak się macie? ;) Mam dla Was dzisiaj krótką fotorelację z wyjazdu do Krakowa. Postanowiłam odwiedzić przyjaciółkę, którą możecie znać z bloga My Beauty Universe i przy okazji załapałyśmy się na spotkanie autorskie z Ewą Red Lipstick Monster (zdjęcie z Ewą TUTAJ). Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do obejrzenia zdjęć! ;)









Tramwajson! <3




Latający panocek :3


I kochana Angelika <3 Dzięki za przechowanie mnie! :*


No i już, to by było na tyle, czeka mnie intensywny weekend więc pewnie coś się jeszcze pojawi za kilka dni! :)

Do zobaczenia, robaki!





czwartek, 29 października 2015

YVES ROCHER ELIXIR 7.9 KREM NA NOC

Cześć robaki! :) Outfity na kolejne posty się tworzą, a dzisiaj zapraszam Was na moją ocenę kremu na noc z YR. Krem dopadłam na promocji i zamiast stówki zapłaciłam za niego 60zł, co i tak jest megadużo. Normalnie nie wydałabym tyle na krem, do tego taki, który ma zaledwie pół roku ważności, ale po wypróbowaniu próbki uznałam, że muszę!

Zapraszam! ;)



Krem dostajemy w 40ml słoiczku i tak jak już wspomniałam na zużycie mamy 6 miesięcy (Mission Impossible). Jest to krem przeciwzmarszczkowy, przeznaczony dla skóry po 30 roku życia, ale mojej młodszej o 10 lat cerze krzywdy nie robi ;)


Skład: aqua/water/eau, glycerin, methylpropanediol, isopropyl palmitate, caprylic/capric triglyceride, aloe barbadensis leaf juice, betaine, stearyl alcohol, glycine soja (soybean) oil, sesamum indicum (sesame) seed oil, pyrus malus (apple) fruit extract, peg-100 stearate, cetearyl glucoside, aphloia theiformis leaf extract, dimethicone, phenoxyethanol, inositol, glyceryl stearate, parfum/fragrance, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, xanthan gum, dimethicone crosspolymer, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, caesalpinia spinosa gum, sodium hydroxide, hippophae rhamnoides kernel extract, tetrasodium edta, potassium sorbate



Krem jest gęsty, treściwy i nie jest w stanie wylecieć ze słoika, kiedy np. leży na boku. Po rozsmarowaniu na twarzy tworzy przyjemną warstwę, która nie jest tłusta, ale skóra delikatnie się po nim świeci. Moja cera po umyciu jest tak ściągnięta, że boli mnie absolutnie każdy ruch mimiczny. Ten krem powoduje ogromną ulgę, za to ma ode mnie największy plus ;)


Co o działaniu? Jeszcze nigdy dotąd nie spotkałam kremu na noc, z którego byłabym zadowolona. Używam go od mniej więcej przełomu wiosny i lata (mam gdzieś pół roku przydatności :D). Po pierwsze, moja cera jest wyraźnie bardziej miękka, napięta, ale nie ściągnięta i nie jest rano szara. Po drugie, zniwelował poranne świecenie do minimum, już nie przykleja mi się grzywka do łba :D Po trzecie (last but not least), jako że jest kremem przeciwzmarszczkowym, zniwelował moje pierwsze zmarszczki (zwłaszcza te pod oczami) i spłycił te mimiczne wkoło nosa i na czole. Z tego jestem megazadowolona ;)

Podsumowując, krem ma według mnie same zalety, jedyną jego wadą jest cena i to mnie smuci, bo wiem, że jak go już zdenkuję to nie kupię go ponownie aż do następnej niesamowitej promocji. W momencie robienia zdjęć do tego posta uznałam, że genialnie sprawdza się także do rąk ;)



I to by było na tyle, dajcie znać co o nim sądzicie ;)
Do następnego! :)


wtorek, 20 października 2015

OOTD: SUMMER THROWBACK



Cześć Ptysie! <3 Dzisiaj mam dla Was szybki outfit, który jest jednocześnie wspomnieniem minionego już lata. Na chwilę przywracam pełne słońce do atmosfery, choć aktualna pogoda jest dla mnie kwintesencją doskonałości <3 Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam! :)

I believe I can fly~~~ <3
W dzisiejszym OOTD zestawiłam szeroką koszulkę z wyciętymi bokami, którą lekko wpuściłam w czarną spódnicę z materiału, który ma imitować skórkę. Do tego sandały w stylu Boho i minimalistyczna biżuteria, czyli styl, który lubię najbardziej ;)


Okulary muszą być! :)


Koszulka: Dorothy Perkins
Spódnica: szafa.pl
Sandały: CCC
Okulary: No Name
Naszyjnik i pierścionki: AmberHurt
Bransoletka: Sinsay





I to by było tyle na dziś ;) Jak Wam się podoba takie zestawienie? Tęsknicie za latem? ;)
(Ja wcale :P)

Buziaki! :*



Dziękuję fotografce za zdjęcia i miły dzień! <3


Kosmetyczny świat fotografki dostępny TUTAJ!



sobota, 26 września 2015

MOJA PIELĘGNACJA LATEM: WŁOSY




Hej kochani! Chociaż lato się już skończyło, wrzucam Wam dziś post o mojej letniej pielęgnacji włosów. Jesienne dni też na pewno będą pełne słońca i włosy często będą nas prosić o opiekę, dlatego myślę, że post nie do końca spóźniony. ;)

Jeśli już nie będzie okazji na ochronę włosów przed upałem ten post może śmiało być poradnikiem, jak włosy uratować! Zapraszam! :)


CO NA UPAŁY?

Albo po prostu na słońce, które pali nas w głowy, zwłaszcza posiadaczki ciemnych włosów. W czasie słonecznych dni włosy często robią się przyklapnięte. Co wtedy? Moim rozwiązaniem jest odżywka od Babuszki Agafii na kwiatowym propolisie, która świetnie odbija włosy od głowy i powoduje, że wyglądają lekko i swobodnie. ;)


ZABEZPIECZANIE KOŃCÓWEK

Jest ważne przez cały rok, nie oszukujmy się. Jeśli końcówki nie są odpowiednio "zakonserwowane", będą się łamać, niszczyć i tyle w tym temacie. Moim ulubieńcem jest już od dłuższego czasu serum z GP, znane i kochane przez wiele osób ;) Po nim moje końcówki są wygładzone, ujarzmione (w miarę oczywiście możliwości) i ładnie się błyszczą. A Wy lubicie to serum? :)


WŁOSY TEŻ POTRZEBUJĄ FILTRA!

Filtr przeciwsłoneczny jest równie ważny dla włosów, jak i dla reszty ciała. Jeśli włosy będą bezpośrednio narażone na działanie promieni słonecznych, efekt Owena Wilsona gotowy. Olej z pestek malin zawiera naturalny filtr i jest go w sumie nawet całkiem dużo. Możecie go kupić np. na Biochemii Urody. Dwie krople takiego olejku (jest megatłusty, uważajcie z ilością!) wcieram w całkowicie mokre włosy i mam zapewnioną ochronę. ;) Możecie też wspomóc się mgiełką...



MGIEŁKA DO ZADAŃ SPECJALNYCH


Nie tylko maliny mają filtr UV. Ma go też hydrolat rozmarynowy. Mieszam oba składniki w proporcji 2:4 (na dwie łyżeczki olejku 4 łyżeczki hydrolatu) i pryskam po włosach, uprzednio wstrząsając. Włosy mogą być mokre, wilgotne lub całkiem suche, ale nie możemy przesadzić bo zrobimy sobie tłustą krzywdę. Ja tą mieszankę stosowałam, kiedy szłam leżeć pół dnia na pełnym słońcu albo kiedy szłam na rower. W obu tych przypadkach włosy mam wysoko upięte i nie dbam o to czy są tłuste. Pryskam je na długości a potem po"wierzchu" zrobionego ślimaka. I jest miodzio!

Jedna ważna uwaga: zarówno olej z malin jak i hydrolat niemiłosiernie śmierdzą. I nie ma na to rady.


I tak się prezentuje moja pielęgnacja włosowa ;) Na chwilę obecną zrezygnowałam tylko z mgiełki, bo słońce już tak nie wali, żebym musiała się bardzo zabezpieczać.



I jak Wam się podoba taka pielęgnacja? :) Co wy stosujecie obecnie? :)

Buziaki! :*







poniedziałek, 21 września 2015

OOTD: OSTATNIE PODRYGI LATA



Cześć robaki! :) Postanowiłam, specjalnie dla Was złapać ostatnie chwile gorących dni, bo przecież niedługo już temperatura sięgnie 10 - 15 stopni i część ubrań trzeba będzie schować pod łóżko ;)

Mam dla Was dzisiaj stylizację złożoną z cienkiej, zwiewnej koszulki z rękawem 3/4 oraz spódnicy bandażowej. Lubię połączenia luźnego i bardziej obcisłego, takie ubrania idealnie się dopełniają i powodują,  że stylizacja nie jest ani zbyt przylegająca, ani sportowa. Zapraszam dalej!


To było jedyne zdjęcie bez okularów, które dałam radę zrobić, zue słońce :D


Bandażowe spódnice idealnie podkreślają nawet minimalne pośladki, a wypadająca z niej koszulka ukrywa zakończenie na gumce. 




Warkocz na bok i sportowe buty dodatkowo dodają luzu i nie powodują że spódnica wygląda zbyt elegancko. ;)


Trzeba przyznać, że taka spódnica mocno podkreśla talię, nawet z luźną koszulką :)


Koszulka: Chińczyk ^^
Spódnica: Sinsay
Buty: Elilu
Okulary: Bezfirmowiec ^^


Jak Wam się podoba takie połączenie? ;)


niedziela, 13 września 2015

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW #3 - MAŁY EKSPERYMENT + BALEA MORE BLOND


Cześć kochani! Jak Wam mija wieczór? Ja właśnie wróciłam do Rzeszowa po weekendzie w domu i mam dla Was nową niedzielę dla włosów, dzisiaj wyjątkowo w niedzielę! :D Tak mi się właśnie udało ją przeprowadzić jak trzeba, wobec tego zapraszaam! ;)


Zaczęłam od nałożenia na końcówki oleju z pestek malin, a na długość - olejku z Babydream. Zwinęłam włosy w ślimora i chodziłam tak ok. 1.5 godziny. Po tym czasie postanowiłam zrobić mały eksperyment i jako emulgator nałożyć na długość mieszankę odżywki z Elseve i nafty kosmetycznej. Nie wiem, dlaczego nie przyszło mi do głowy, że nafta wysusza. Trzymałam to w ciepłym kompresie ok. 30-40 minut i umyłam włosy Babydreamem. Byłam bliska płaczu, kiedy czułam między palcami siano, jakie zrobiła mi na głowie nafta. Dalsza część mojego eksperymentu polegała na tym, że zamiast nakładać odżywkę z Isany jako b/s, użyłam jej jako odżywki d/s. Potrzymałam ją ok. 10 minut i spłukałam. Jeszcze kroplę Isany wtarłam w całkowicie mokre włosy i kiedy były wilgotne wtarłam pompkę olejku z Balea (jesli chcecie recenzji, piszcie!). Odczekałam kilka minut i spryskałam włosy rozjaśniającym sprayem z Balea, More Blond, który jak się okazało jest wodą utlenioną z atomizerem. No, blondynka nie przewidziała. Spryskałam cały odrost i zostawiłam włosy do wyschnięcia. Dodałam jeszcze kroplę GP. 

Jakie efekty? Już podczas rozczesywania mokrych włosów palcami czułam, że są o wiele bardziej gładkie i miękkie, aż pokusiłam się o rozczesanie ich na mokro TT. Jednak spray na bazie wody utlenionej i nieszczęsna nafta zrobiły swoje i pomimo hektolitrów wylanego olejku małe włoski odstawały na przestrzeni całej głowy bardziej niż zwykle. Końcówki były supermiękkie kiedy były mokre, wraz z upływem czasu efekt ten był słabszy. Po wyschnięciu końcówki były miękkie w dotyku, ale wizualnie były jak miotła. 


Jeśli chodzi o rozjaśnienie, powiem szczerzę, że efekt widzę zerowy. Nie spodziewałam się, że po jednym użyciu będę miała superblond włosy, ale woda utleniona powinna choć zrobić minimalne pasemka. Nic takiego się nie wydarzyło, no może te najkrótsze włoski przy skroniach zrobiły się całkiem białe. Także Balea More Blond jak na razie efektów nie dała, użyję jej na pewno ponownie, ale dopiero, jak zregeneruję sianko, które sobie zrobiłam :D


Tak się prezentują całkowicie suche włosy, dokładam olejku ile mogę i szczerze mówiąc nic mi to nie daje :D Na tym zdjęciu są bardziej spuszone, bo rozczesane dzikiem, zdjęcie wyżej to TT ;)


Tak się właśnie dzieje, jak blondynka kombinuje ;) Stosujecie jakieś preparaty rozjaśniające? ;)

Buziaki! :*



poniedziałek, 7 września 2015

OUTFIT OF THE WEDDING: PUDROWA SUKIENKA


Cześć kochani! ;* Mamy poniedziałek, wróciłam z wesela i zaczęłam praktyki. Aigoo, strasznie szybko wszystko się dzieje, ale to dobrze ;) Lubię mieć zagracony tydzień ;)

Dzisiaj mam dla Was mój OOTW, w którym zestawiłam pudrową sukienkę bez pleców, białą torebkę, czarne szpilki pod kolor sukienkowych detali i stylizowaną na artystyczny nieład fryzurę za grube miliony, która nie przetrwała nawet do północy :D

Zapraszam dalej!


Rozważałam też białe buty, ale uznałam, że te są zarezerwowane dla Panny Młodej ;)


Biżuteria minimalistyczna, bo to nie ja miałam błyszczeć najbardziej ;))


Zegarek noszę zawsze po wewnętrznej stronie dłoni i zapomniałam go uwiecznić na zdjęciu, możecie go zobaczyć na tym zdjęciu:





Włosy znowu zainspirowałam Instagramem (KLIK). Dziewczyny z zakładu nigdy tego nie robiły i aż postanowiły mi zrobić zdjęcie i pokazywać innym klientkom jako wzór ^^ Na filmie wygląda to oczywiście zupełnie inaczej, ale nie spodziewałam się cudów, zwłaszcza że czesała mnie córka właścicielki, która nawet nie wiem czy była praktykantką :D


Sukienka: Elise Ryan
Torebka: New Look
Buty: Deichmann
Naszyjnik: Amberhurt
Bransoletka: Sinsay
Zegarek: Reserved


Było dość chłodno, więc miałam pod ręką płaszcz z Mohito w podobnym kolorze do sukienki i wydaje mi się, że całkiem nieźle pasował ;)


Wyglądam, jakbym miała trwałą :D
W jednej ręce klucze od pokoju, w drugiej od auta, no zdjęcie mega :D

I to by było tyle ;) Jak Wam się podoba taki OOTW? :) Piszcie, a ja uciekam brać się za jakąś robotę ;)

Buziaki :* :*






Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)