piątek, 3 kwietnia 2015

Ulubieńcy marca



Hej robaczki :* Zapraszam Was dzisiaj na ulubieńców marca. Nie ma tego jakoś specjalnie dużo, jednak kilka rzeczy zasłużyło sobie na ten tytuł :) Nie przedłużając, zapraszam!


Nr 1: olejek myjący Ziaja - chyba Wam go jeszcze nie pokazywałam. Lubię go, bo jest delikatny, łagodny, nie powoduje podrażnień ani uczucia ściągnięcia skóry (co u mnie zdarza się nagminnie). Nie do końca radzi sobie z makijażem, jeśli wcześniej nie zmyje się go mleczkiem albo micelem, ale dla mnie to nie jest minus - zawsze przecieram czymś twarz przed myciem ;)


Nr 2: Szminka Avon Extra Lasting w kolorze sunkissed ginger. Na ustach jest prawie nie widoczna, daje tylko lekką mgiełkę koloru. Polubiłam się z nią, bo mam dużo ciemnych szminek, które na cieplejsze dni wydały mi się zbyt ciężkie, poważne i czułam się w nich źle. Ta wygląda bardzo dobrze, rozjaśnia cały makijaż i jest bardzo wiosenna :)


Nr 3: Maskara Colossal Volume Express - jest moim ulubieńcem od dobrych kilku lat, ale to w marcu podbiła najbardziej moje serce. Dlaczego? Bo kompletnie nie spływa z oczu, nie straszne jej łzy ani deszcz. Jestem osobą, która jest uczulona na zewnątrze :D, to znaczy, że wystarczy, że wyjdę na zewnątrz i od razu płaczę, łzawię i kataruję. Moje oczy non stop ociekają łzami, makijaż spływa, ale mascara się trzyma! :D Do tego jej kolor to cudownie głęboka czerń, a moje rzęsy wyglądają w niej, jakby sięgały brwi!


Nr 4: Wosk Yankee Candle Lake Sunset - zimą namiętnie wypalałam Vanilla Chai, a wiosną przerzuciłam się na coś lżejszego, delikatnego. Zapach kojarzy mi się ze świeżym powietrzem albo z zapachem bryzy. Jest bardzo przyjemny, choć palony długo w małym pomieszczeniu robi się duszący :(
Mimo to bardzo się z nim polubiłam :)


Nr 5: Avon Little Black Dress - poleciła mi ją Jiffy i nie żałuję zakupu! Zapach jest cudowny, nienachalny, nie jest ani słodki, ani ciężki, wieczorowy. Idealny na co dzień, wystarczy mała ilość, aby poczuć szczęście :D Używam na zmianę z Ingrid, ale w tym miesiącu częściej pachniałam czarną sukienką :P


Nr 6: Pierre Rene kredka do brwi  - jest minimalnie za ciemna, ale wyczesana szczoteczką daje radę. Jest już wysłużona ;) Fajnie podkreśla brwi, nie rozmazuje się, trzyma na brwiach do samego zmycia :)


Nr 7: Bourjois Healthy Mix - jest naprawdę bardzo fajny, nawilżający, "miękki", rozświetla moją cerę i nie waży się jak milion jego poprzedników :) Słyszałam opinie, że jest to najbardziej żółty ze wszystkich podkładów, jednak na mojej skórze wygląda różowo i nie wiem, od czego to zależy :C Nie jest to jakaś wielka wada, więc podkład nadal jest moim ulubieńcem i pewnie posłuży mi caaałe lato :)


Nr 8: Isana odżyka/maska/nawetniewiemco, ale podbiła moje serce! Dociąża włosy (o ile przy moich to możliwe), są gładkie, miękkie i w miarę zdyscyplinowane. :) Używam po umyciu jako odżywkę b/s.

No i to tyle moich marcowych ulubieńców :) Używałyście czegoś? Piszcie koniecznie, co podbiło w marcu Wasze serca! :)

I na koniec krótka informacja. Pisałam niedawno o kremie do opalania z Bielendy. Miauczałam wtedy, że ciężko go dostać zimą i w ogóle, a tu nagle niespodzianka! Jak na zawołanie w lokalnej drogerii znalazłam caaałą półkę kremików i to osobno, nie jako dodatek do większego kremu! :) Jestem najszczęśliwsza! :)


Buziaki, trzymajcie się ciepło, życzę Wam radosnych, zdrowych i rodzinnych świąt Wielkanocnych! :*







11 komentarzy:

  1. Ja po tuszu maybelline straciłam tyle rzęs że szkoda gadać...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tą serię professional z Isany mam ochotę wypróbować, ale przede wszystkim szampon, dobrze wiedzieć, że odżywka też daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znałam żadnego kosmetyku z tych, które pokazujesz, ale myślę już o tym niewiadomoczym z Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten tusz collossal :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Perfum Little Black Dress jest cudowny ;) Te tusz do rzęs też lubię.

    OdpowiedzUsuń
  6. ziaja ulga jest naprawdę fajna, a little black dress to moja jedna z ulubionych perfum :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakiś czas temu używałam maskarę Maybelline i choć nie była najgorsza, nie do końca "polubiłyśmy się". Niedawno znalazłam swoją ulubioną z Loreal:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam żadnego z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tusze Maybelline są najlepsze dla mnie, HM używam i jestem zadowolona. Z tym kremem z Bielendy też się polubiłam i pięknie pachnie do tego. :)

    OdpowiedzUsuń

Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)