sobota, 26 września 2015

MOJA PIELĘGNACJA LATEM: WŁOSY




Hej kochani! Chociaż lato się już skończyło, wrzucam Wam dziś post o mojej letniej pielęgnacji włosów. Jesienne dni też na pewno będą pełne słońca i włosy często będą nas prosić o opiekę, dlatego myślę, że post nie do końca spóźniony. ;)

Jeśli już nie będzie okazji na ochronę włosów przed upałem ten post może śmiało być poradnikiem, jak włosy uratować! Zapraszam! :)


CO NA UPAŁY?

Albo po prostu na słońce, które pali nas w głowy, zwłaszcza posiadaczki ciemnych włosów. W czasie słonecznych dni włosy często robią się przyklapnięte. Co wtedy? Moim rozwiązaniem jest odżywka od Babuszki Agafii na kwiatowym propolisie, która świetnie odbija włosy od głowy i powoduje, że wyglądają lekko i swobodnie. ;)


ZABEZPIECZANIE KOŃCÓWEK

Jest ważne przez cały rok, nie oszukujmy się. Jeśli końcówki nie są odpowiednio "zakonserwowane", będą się łamać, niszczyć i tyle w tym temacie. Moim ulubieńcem jest już od dłuższego czasu serum z GP, znane i kochane przez wiele osób ;) Po nim moje końcówki są wygładzone, ujarzmione (w miarę oczywiście możliwości) i ładnie się błyszczą. A Wy lubicie to serum? :)


WŁOSY TEŻ POTRZEBUJĄ FILTRA!

Filtr przeciwsłoneczny jest równie ważny dla włosów, jak i dla reszty ciała. Jeśli włosy będą bezpośrednio narażone na działanie promieni słonecznych, efekt Owena Wilsona gotowy. Olej z pestek malin zawiera naturalny filtr i jest go w sumie nawet całkiem dużo. Możecie go kupić np. na Biochemii Urody. Dwie krople takiego olejku (jest megatłusty, uważajcie z ilością!) wcieram w całkowicie mokre włosy i mam zapewnioną ochronę. ;) Możecie też wspomóc się mgiełką...



MGIEŁKA DO ZADAŃ SPECJALNYCH


Nie tylko maliny mają filtr UV. Ma go też hydrolat rozmarynowy. Mieszam oba składniki w proporcji 2:4 (na dwie łyżeczki olejku 4 łyżeczki hydrolatu) i pryskam po włosach, uprzednio wstrząsając. Włosy mogą być mokre, wilgotne lub całkiem suche, ale nie możemy przesadzić bo zrobimy sobie tłustą krzywdę. Ja tą mieszankę stosowałam, kiedy szłam leżeć pół dnia na pełnym słońcu albo kiedy szłam na rower. W obu tych przypadkach włosy mam wysoko upięte i nie dbam o to czy są tłuste. Pryskam je na długości a potem po"wierzchu" zrobionego ślimaka. I jest miodzio!

Jedna ważna uwaga: zarówno olej z malin jak i hydrolat niemiłosiernie śmierdzą. I nie ma na to rady.


I tak się prezentuje moja pielęgnacja włosowa ;) Na chwilę obecną zrezygnowałam tylko z mgiełki, bo słońce już tak nie wali, żebym musiała się bardzo zabezpieczać.



I jak Wam się podoba taka pielęgnacja? :) Co wy stosujecie obecnie? :)

Buziaki! :*







niedziela, 20 września 2015

OOTD: OSTATNIE PODRYGI LATA



Cześć robaki! :) Postanowiłam, specjalnie dla Was złapać ostatnie chwile gorących dni, bo przecież niedługo już temperatura sięgnie 10 - 15 stopni i część ubrań trzeba będzie schować pod łóżko ;)

Mam dla Was dzisiaj stylizację złożoną z cienkiej, zwiewnej koszulki z rękawem 3/4 oraz spódnicy bandażowej. Lubię połączenia luźnego i bardziej obcisłego, takie ubrania idealnie się dopełniają i powodują,  że stylizacja nie jest ani zbyt przylegająca, ani sportowa. Zapraszam dalej!


To było jedyne zdjęcie bez okularów, które dałam radę zrobić, zue słońce :D


Bandażowe spódnice idealnie podkreślają nawet minimalne pośladki, a wypadająca z niej koszulka ukrywa zakończenie na gumce. 




Warkocz na bok i sportowe buty dodatkowo dodają luzu i nie powodują że spódnica wygląda zbyt elegancko. ;)


Trzeba przyznać, że taka spódnica mocno podkreśla talię, nawet z luźną koszulką :)


Koszulka: Chińczyk ^^
Spódnica: Sinsay
Buty: Elilu
Okulary: Bezfirmowiec ^^


Jak Wam się podoba takie połączenie? ;)


niedziela, 13 września 2015

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW #3 - MAŁY EKSPERYMENT + BALEA MORE BLOND


Cześć kochani! Jak Wam mija wieczór? Ja właśnie wróciłam do Rzeszowa po weekendzie w domu i mam dla Was nową niedzielę dla włosów, dzisiaj wyjątkowo w niedzielę! :D Tak mi się właśnie udało ją przeprowadzić jak trzeba, wobec tego zapraszaam! ;)


Zaczęłam od nałożenia na końcówki oleju z pestek malin, a na długość - olejku z Babydream. Zwinęłam włosy w ślimora i chodziłam tak ok. 1.5 godziny. Po tym czasie postanowiłam zrobić mały eksperyment i jako emulgator nałożyć na długość mieszankę odżywki z Elseve i nafty kosmetycznej. Nie wiem, dlaczego nie przyszło mi do głowy, że nafta wysusza. Trzymałam to w ciepłym kompresie ok. 30-40 minut i umyłam włosy Babydreamem. Byłam bliska płaczu, kiedy czułam między palcami siano, jakie zrobiła mi na głowie nafta. Dalsza część mojego eksperymentu polegała na tym, że zamiast nakładać odżywkę z Isany jako b/s, użyłam jej jako odżywki d/s. Potrzymałam ją ok. 10 minut i spłukałam. Jeszcze kroplę Isany wtarłam w całkowicie mokre włosy i kiedy były wilgotne wtarłam pompkę olejku z Balea (jesli chcecie recenzji, piszcie!). Odczekałam kilka minut i spryskałam włosy rozjaśniającym sprayem z Balea, More Blond, który jak się okazało jest wodą utlenioną z atomizerem. No, blondynka nie przewidziała. Spryskałam cały odrost i zostawiłam włosy do wyschnięcia. Dodałam jeszcze kroplę GP. 

Jakie efekty? Już podczas rozczesywania mokrych włosów palcami czułam, że są o wiele bardziej gładkie i miękkie, aż pokusiłam się o rozczesanie ich na mokro TT. Jednak spray na bazie wody utlenionej i nieszczęsna nafta zrobiły swoje i pomimo hektolitrów wylanego olejku małe włoski odstawały na przestrzeni całej głowy bardziej niż zwykle. Końcówki były supermiękkie kiedy były mokre, wraz z upływem czasu efekt ten był słabszy. Po wyschnięciu końcówki były miękkie w dotyku, ale wizualnie były jak miotła. 


Jeśli chodzi o rozjaśnienie, powiem szczerzę, że efekt widzę zerowy. Nie spodziewałam się, że po jednym użyciu będę miała superblond włosy, ale woda utleniona powinna choć zrobić minimalne pasemka. Nic takiego się nie wydarzyło, no może te najkrótsze włoski przy skroniach zrobiły się całkiem białe. Także Balea More Blond jak na razie efektów nie dała, użyję jej na pewno ponownie, ale dopiero, jak zregeneruję sianko, które sobie zrobiłam :D


Tak się prezentują całkowicie suche włosy, dokładam olejku ile mogę i szczerze mówiąc nic mi to nie daje :D Na tym zdjęciu są bardziej spuszone, bo rozczesane dzikiem, zdjęcie wyżej to TT ;)


Tak się właśnie dzieje, jak blondynka kombinuje ;) Stosujecie jakieś preparaty rozjaśniające? ;)

Buziaki! :*



poniedziałek, 7 września 2015

OUTFIT OF THE WEDDING: PUDROWA SUKIENKA


Cześć kochani! ;* Mamy poniedziałek, wróciłam z wesela i zaczęłam praktyki. Aigoo, strasznie szybko wszystko się dzieje, ale to dobrze ;) Lubię mieć zagracony tydzień ;)

Dzisiaj mam dla Was mój OOTW, w którym zestawiłam pudrową sukienkę bez pleców, białą torebkę, czarne szpilki pod kolor sukienkowych detali i stylizowaną na artystyczny nieład fryzurę za grube miliony, która nie przetrwała nawet do północy :D

Zapraszam dalej!


Rozważałam też białe buty, ale uznałam, że te są zarezerwowane dla Panny Młodej ;)


Biżuteria minimalistyczna, bo to nie ja miałam błyszczeć najbardziej ;))


Zegarek noszę zawsze po wewnętrznej stronie dłoni i zapomniałam go uwiecznić na zdjęciu, możecie go zobaczyć na tym zdjęciu:





Włosy znowu zainspirowałam Instagramem (KLIK). Dziewczyny z zakładu nigdy tego nie robiły i aż postanowiły mi zrobić zdjęcie i pokazywać innym klientkom jako wzór ^^ Na filmie wygląda to oczywiście zupełnie inaczej, ale nie spodziewałam się cudów, zwłaszcza że czesała mnie córka właścicielki, która nawet nie wiem czy była praktykantką :D


Sukienka: Elise Ryan
Torebka: New Look
Buty: Deichmann
Naszyjnik: Amberhurt
Bransoletka: Sinsay
Zegarek: Reserved


Było dość chłodno, więc miałam pod ręką płaszcz z Mohito w podobnym kolorze do sukienki i wydaje mi się, że całkiem nieźle pasował ;)


Wyglądam, jakbym miała trwałą :D
W jednej ręce klucze od pokoju, w drugiej od auta, no zdjęcie mega :D

I to by było tyle ;) Jak Wam się podoba taki OOTW? :) Piszcie, a ja uciekam brać się za jakąś robotę ;)

Buziaki :* :*






czwartek, 3 września 2015

MOJA PIELĘGNACJA LATEM CZ. II - CIAŁO



Cześć robaki! :* Mam dla Was dzisiaj szybki przegląd mojej letniej pielęgnacji. Zajmowałam się już twarzą (KLIK), dzisiaj na tapetę wezmę ciało. Jak je pielęgnuję, żeby lato nie zrobiło mu krzywdy? Zapraszam dalej ;)




FILTR, FILTR, FILTR!!!

Nie wyobrażam sobie nie używać na co dzień filtra przeciwsłonecznego. O wadze fotoprotekcji pisałam Wam w poprzedniej części tej miniserii, ale w kwestii ciała jest chyba jeszcze ważniejsza. Dlaczego? Ciała nie ukrywamy pod kremami, podkładami, korektorami, pudrami i mgiełkami, które to często zawierają w sobie jakieś filtry. Po drugie, na ciele zazwyczaj mamy więcej znamion i pieprzyków niż na twarzy. Chyba nie muszę mówić, jak niebezpieczne jest wystawianie pieprzyków na działanie słońca. Wobec tego apeluję: używajmy filtrów! ;) Wiosną lub kiedy mam na sobie więcej ubrań używam filtrów 20-30, ale latem na moich półkach króluje tylko i wyłącznie SPF 50. Dodatkowo większe pieprzyki (mam jednego takiego dziada) przykrywam plastrem, zwykłym aptecznym plasterkiem. I wcale nie dbam o to, że będę później mieć nieopalony prostokąt na plecach. Zdrowie jest ważniejsze ;)




ZŁUSZCZANIE

W czasie upałów i nadmiernego opalania zdarza się, że nasza skóra wręcz woła o peeling. Dzięki niemu opalenizna staje się bardziej równomierna, a ta najbardziej wysuszona warstwa skóry ustępuje miejsca bardziej gładkiej ;)) Niczego więcej chyba nie trzeba mówić ;) Ja używam peelingu cukrowego, który niemiłosiernie śmierdzi, ale spełnia swoje zadanie :D




NAWILŻANIE

Po opalaniu, peelingu, słonej wodzie, etc nasza skóra potrzebuje oprócz złuszczenia także nawilżenia. U mnie świetnie sprawdzają się balsamy z Balea, dlatego że megaszybko się wchłaniają, nie zostawiają tłustego filmu i super nawilżają. Noooo i jak pachną! <3
Aktualnie używam balsamu z drobinami, który powoduje efekt brokatowej skóry. Efekt ten kojarzy mi się z ubiegłą dekadą i Britney Spears, ale skoro już go mam to trzeba go zdenkować ;))



MGIEŁKI ZAMIAST CHANNEL

Nie potrzebujemy ciężkich perfum latem. Piątka Channel nie sprawdzi się w taki upał. Zapach będzie powodował, że będziemy czuć się jeszcze bardziej "oklapło". Fajnym rozwiązaniem jest lekka mgiełka zapachowa, o owocowej lub delikatnie kwiatowej nucie. Moja jest z Avon o zapachu kwiatu wiśni i pachnie bardzo wiosennie. ;) Gdzieś mam jeszcze zielone jabłuszko, które jest megaświeże :)




I tak wygląda skrót mojej letniej pielęgnacji. Co sądzicie? Dodalibyście coś lub odjęli? ;) Piszcie, a ja lecę się wyspać, zaraz wyruszam w świat! 

Buziaki! :*



Przeczytaj zanim skomentujesz!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz i zawsze odwiedzam blogi komentujących :) Jednak jeśli obejrzysz zdjęcia i napiszesz "super post/recenzja/migawka/ulubieńcy/denko/cotamchcesz", lepiej sobie daruj. Dla mnie liczy się jakość komentarzy, a nie ich ilość. Nie piszę tych postów dla siebie ;) Jeśli uważasz, że za dużo tu czytania, przynajmniej wyłap esencję. Puste komentarze są bardzo przykre ;)